14 luty 1987 roku, cmentarz w Inowrocławiu – to tutaj odbywa się pogrzeb zmarłej cztery dni wcześniej Bronisławy Wajs, znanej jako Papusza, co w języku Romów znaczy tyle, co „lalka”. Swój późniejszy pseudonim artystyczny otrzymała już w dzieciństwie. Jej matka, z uwagi na wyjątkową urodę małej Cyganki, nazywała ją swoją „laleczką”.

Papusza zmarła w szpitalu, w którym była stałym gościem przez kilka ostatnich lat swojego życia. Osamotniona, wyobcowana, odrzucona regularnie podupadała na zdrowiu i regularnie zamykano ją na oddziałach psychiatrycznych. Na co tak naprawdę cierpiała pierwsza w Polsce cygańska poetka?

W jednym z wywiadów powiedziała, że jej największym nieszczęściem było to, że jako małe dziecko nauczyła się czytać i pisać. Nigdy nie chodziła do szkoły, była samoukiem. W zamian za słodycze i pieniądze dzieci uczyły ją alfabetu. Później pobierała nauki od właścicielki okolicznego sklepiku. Ale w prawdziwej szkole nigdy nie była. Cyganie stronili od nauki uważając, że wiedza szkolna do niczego nie jest w życiu potrzebna. Tak samo, jak niepotrzebna jest stała praca, czy stałe miejsce pobytu. Do połowy lat sześćdziesiątych Cyganie prowadzili w Polsce koczowniczy tryb życia, osiedlając się gdzieś na dłużej tylko w okresie zimy. Wraz z nastaniem wiosny, pakowali swoje wozy i wędrowali całymi taborami, mieszkając to tu, to tam. Podczas jednej z takich wypraw urodziła się Papusza. A było to w roku 1908 lub 1910 – w maju, a może w połowie sierpnia – w taborach nikt nie liczył czasu.

Drugą wojnę światową Papusza spędziła na Wołyniu. Cudem przeżyła. Ale widziała i słyszała śmierć. Słyszała płaczące dzieci, krzyczące kobiety, przykrywała mchem ciała rozstrzelanych. Cyganie stanowili dla hitlerowców takie samo zagrożenie, jak Żydzi i tak samo byli traktowani. W obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu utworzono nawet specjalny podobóz, do którego trafiały transporty Cyganów z Ukrainy i z Polski. To wtedy po raz pierwszy Romowie porzucili swoje wozy i konie. Żyli w lasach i na bagnach, które dawały im schronienie. Żywili się tym, co dała im natura – ziołami, jagodami, korą drzew i trawą.

Po wojnie Papusza, jej mąż i adoptowany syn Tarzan, jak go nazywała choć naprawdę miał na imię Władek, przyjechali do Polski. Wędrowali ze swoim taborem z południa na północ, ze wschodu na zachód. Mieszkali w Wieprzycach pod Gorzowem Wielkopolskim, w Elblągu, w Olsztynie, pod Stargardem Szczecińskim, w Żaganiu. Pod koniec roku 1954 osiedlili się na stałe w Gorzowie Wielkopolskim.

Rokiem przełomowym w życiu Bronisławy Wajs był rok 1949. To wtedy po raz pierwszy spotkała młodego poetę, Jerzego Ficowskiego, który odkrył jej talent. Nazywał ją nie tylko wierszopisarką, ale także wielką poetką. Zachęcał Papuszę do spisywania wierszy, piosenek a potem publikował je w magazynie Problemy. Jesienią 1950 roku ukazał się wywiad Jerzego Ficowskiego i Juliana Tuwima dotyczący tradycji, kultury i życia codziennego społeczności cygańskiej. Rok później poeta wydał książkę zatytułowaną Cyganie polscy. Szkice historyczno – obyczajowe. Opublikował w nich to, co sam zdołał zaobserwować mieszkając i rozmawiając z Cyganami, ale książka okazała się źródłem kłopotów dla Papuszy. Oskarżona o zdradę została wykluczona ze społeczności cygańskiej. Od tej pory żyła w rozdarciu. Rozdarta między tęsknotą za lasem a ciasnym mieszkaniem w Gorzowie, rozdarta między tradycją cygańską a polską, rozdarta między chęcią działania i tworzenia a bezsilnością. Mężczyźni grozili jej śmiercią, kobiety spluwały kiedy je mijała, a mąż bił i poniżał. Nie pomogło nawet to, że tomik jej wierszy został wydany drukiem, nie pomogło nawet przyjęcie w poczet członków Związku Literatów Polskich. Dla społeczności cygańskiej do końca życia pozostała zdrajczynią. Odrzucona, wyobcowana, osamotniona czekała na koniec swoich dni.

Książka – reportaż autorstwa Angeliki Kuźniak jest próbą spojrzenia wewnątrz społeczności cygańskiej. Jest próbą opowiedzenia smutnych, zagmatwanych i niejednoznacznych moralnie losów Papuszy. Bronisława Wajs – utalentowana wierszopisarka, pierwsza cygańska poetka w Polsce nie była postacią ani białą, ani tym bardziej czarną. W jej życiu pojawiały się chwile dobre i złe. Wrażliwa na ludzką krzywdą, pomocna i serdeczna nie stroniła od zachowań niezgodnych z prawem, za co nie raz musiała ponieść karę. Żyła pomiędzy dwoma światami, światem prawa i obyczajowości polskiej oraz światem wędrownych taborów, cyganek – wróżek, które nie raz dopuszczały się oszustw i kradzieży. Ale trudno jej zarzucić zdradę. Trudno też zgodzić się z tezą, że jej największym nieszczęściem była umiejętność pisania i czytania. Gdyby nie jej samozaparcie i pęd do nauki, nigdy nie zrozumielibyśmy czym dla Cygana jest las, tabor, brak granic i wolność. W swojej poezji Papusza odsłoniła cygańską duszę, pokazała cygańską tęsknotę. Ale nigdy nie zdradziła kodeksu czy tradycji romskiej,  jak jej zarzucano.

Publikacja Angeliki Kuźniak nie jest pozbawiona sprzeczności, niedomówień i znaków zapytania – ale takie właśnie było życie Papuszy. Zapiski z prywatnego pamiętnika poetki przeplatają się tu z korespondencją prowadzoną zarówno z Jerzym Ficowskim, jak i Julianem Tuwimem, a całości dopełniają wywiady z dziennikarzami, którzy mieli okazję poznać Bronisławę Wajs. Pozwala to na stworzenie pełnego smutku, lęku i samotności życia wielkiej wierszopisarki – „prostej dziewczyny z lasu” – jak sama o sobie mówiła.