PrzejęcieNowa powieść Wojciecha Chmielarza potwierdza fakt, że nie mamy się czego wstydzić. O fenomenie polskiej powieści kryminalnej wieści dotarły już na Zachód, a pisał o nim brytyjski Independent czy The New York Times. Przejęcie może z powodzeniem stanąć w szeregu ze sztandarowymi już niemal pozycjami autorstwa Marka Krajewskiego, Marcina Wrońskiego, Zygmunta Miłoszewskiego czy Gai Grzegorzewskiej, a czytelnicy mogą z czystym sumieniem stwierdzić, iż polski kryminał ma się dobrze. 

Przejęcie ukazało się nakładem wydawnictwa Czarne w listopadzie bieżącego roku, jako trzecia – po Podpalaczu i Farmie lalek – z serii kryminałów z warszawskim komisarzem Jakubem Mortką w roli głównej. Poza dorobkiem kryminalnym Wojciech Chmielarz ma na swoim koncie działalność dziennikarską – publikował m.in. w Pulsie Biznesu, Pressie, Nowej Fantastyce i Polityce. Jest także redaktorem naczelnym serwisu internetowego niwserwis.pl, dotykającego tematyki przestępczości i terroryzmu. Popularności przysporzyła mu jednak, co prawda podobna, lecz ubrana w literackie ramy tematyka. Cykl o Jakubie Mortce został bardzo dobrze przyjęty, poszerzając bogaty już zbiór dobrych polskich powieści detektywistycznych.

Akcja Przejęcia rozpoczyna się wątkiem przestrzennie odległym – grupa Polaków wyjeżdża do Kolumbii, aby wziąć udział w reklamie Coca-Coli oraz spędzić wakacje życia bez wydawania ani złotówki. Raj szybko jednak przekształca się w piekło, gdy okazuje się, że wybrani do niezwykłego wyjazdu „szczęściarze” zostają sterroryzowani i zmuszeni do przemytu kokainy do Polski. Dziesięć lat później na nadwiślańskim moście warszawska policja odnajduje zwłoki mężczyzny z niecodziennym „podpisem” mordercy – orzeszkiem ziemnym w skorupce schowanym w dłoni denata. Rozpoczyna się śledztwo prowadzone przez komisarza Mortkę, którego udziałem stanie się niebawem jeszcze jedno niełatwe dochodzenie w sprawie seryjnych samobójstw.

Niezwykle wciągająca, wartka akcja jest niewątpliwym atutem powieści. Chmielarz bardzo sprawnie prowadzi kilka równoległych wątków, w sposób pozwalający czytelnikowi na niezagubienie się w gąszczu postaci i motywów, a jednocześnie nie czyniąc rozwiązania zagadki oczywistą. Do samego końca książka trzyma w napięciu, a na kluczowe pytanie „Kto zabił?” odpowiedź otrzymujemy niemal na ostatniej stronie. Bohaterowie Przejęcia mają bardzo sugestywnie oddane, dobrze nakreślone osobowości. Każda z nich – zarówno policjanci, jak i pozostałe zaplątane w kryminalną historię osoby posiadają jakieś tajemnice czy ukrywane słabości, co czyni ich trójwymiarowymi, nie spłaszczonymi do powieściowych potrzeb, postaciami z krwi i kości. Na pochwałę zasługuję także sprawny i przyjemny w odbiorze język autora, energicznie i sprawnie prowadzący przez kolejne karty książki oraz miejscami zabawny i humorystyczny styl. 

Istotnym atutem Przejęcia jest także odmalowanie znanych nam dobrze krajobrazów – polskich realiów z bardzo nieodległej przeszłości. Bohaterom powieści towarzyszą jakże rozpoznawalne sceny obrazujące obrońców krzyża z Krakowskiego Przedmieścia. Odbija się u Chmielarza stolica wraz ze swoją topografią oraz szerszym tłem, jak chociażby charakteryzującym Warszawę napływem ludzi z całego kraju, którym przyświeca cel robienia kariery. Odbija się też tu cały naród, wraz z naszymi problemami i bolączkami, na które zawsze warto spojrzeć z – choćby zaledwie kilkuletniej – perspektywy. I ta właśnie płaszczyzna, społeczno-obyczajowe tło, zdaje się być jednym z najistotniejszych elementów Przejęcia jak i współczesnego polskiego kryminału w ogóle. Bo oto poprzez lekturę literatury popularnej możemy dowiedzieć się czegoś o sobie, czegoś może ulotnego i chwilowego, a właśnie dlatego dobrze, że uwiecznionego w przystępnej formie pisanej.