Nowa propozycja młodego, urodzonego w 1984 roku w małej wsi niedaleko Pustyni Błędowskiej na Górnym Śląsku, autora. Andrzej Muszyński jest laureatem Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania we Wrocławiu. Jego utwór Trawy, trawy zimne gruszki zostało uznane za najlepsze opowiadanie 2012 roku.

Zbiór opowiadań Miedza jest literacką tęsknotą za wsią, która przestała istnieć. Za wsią, w której wszyscy mieszkańcy tworzyli jedną wspólnotę i byli dumni z miejsca, w którym mieszkają. Pęd za nowoczesnością oraz rozwój technologiczny spowodowały, że młodzież uciekła do wielkich miast, a dorośli, którzy pozostali wstydzą się swoich wsi, swoich sąsiadów, swoich korzeni. To, co przypomina o czasach jedności – boiska do piłki nożnej, piaszczyste ulice, remizy strażackie, w których co sobotę odbywały się zabawy, przestaje istnieć. Ugina się pod naporem upływającego czasu.

Krajobraz zamienia się w pustynię – pola są puste, wsie stają się ciche, a jedność pozostała już tylko w pamięci najstarszych mieszkańców. Zmianę krajobrazu, a zarazem zmianę świadomości mieszkańców małych wsi doskonale obrazuje opowiadanie Ławka. Bohaterem utworu jest osiemdziesięcioletni mieszkaniec Sosnowic, dla którego centralnym miejscem jest przydomowa ławeczka. Jeszcze nie tak dawno każdy mieszkaniec wsi miał „swoją” ławeczkę. To na nich i wokół nich toczyło się całe życie. Najważniejsze momenty z życia całej wspólnoty i poszczególnych jego mieszkańców wiązały się zawsze z przydomową ławką: oświadczyny, potajemne nocne spotkania narzeczonych, długie rozmowy egzystencjalne, czy spotkania towarzyskie. Niestety, gonitwa dnia codziennego sprawiła, że na ławkach nie ma już kto siedzieć, a z czasem zaczynają one znikać z krajobrazu. Pozostała już tylko jedna. Ta, której właścicielem jest osiemdziesięcioletni mieszkaniec Sosnowic. Niestety, i na jego ławkę został wydany wyrok. A utrata starej ławki jest dla niego tym samym, co utrata samego siebie.

Opowiadania zawarte w Miedzy przywołują obraz wsi, który młode pokolenie zna już tylko z opowiadań swoich przodków. Wsi, która była jednokulturową wspólnotą pozbawioną zawiści i zazdrości. Brak nowoczesnych rozwiązań technologicznych sprawiał, że ludzie byli sobie bliżsi, dzielili się swoimi troskami, niepowodzeniami, ale również radością i szczęściem. Pytanie, czy to oddalenie się od siebie, utrata tożsamości i jedności dotyczy tylko i wyłącznie współczesnej wsi. Mam wrażenie, że nie inaczej stało się w dużych miastach. Place zabaw niszczeją, bo dzieci i młodzież spędzają czas przed monitorem komputera, a na parkowych ławkach można spotkać już tylko samotnych emerytów. Wszyscy gonią za czymś nieosiągalnym, niewidzialnym i być może nie do końca potrzebnym.

Opowiadania Andrzej Muszyńskiego przybliżają obraz zapomnianej wsi. Jednocześnie, ustami swoich bohaterów, wyrażają tęsknotę za tym, co minione i strach przed tym, co nowe. Miedza poszukuje odpowiedzi na pytanie, jak wygląda współczesna prowincja Polski? Próbuje przybliżyć życie ludzi na pograniczu tradycji i nowoczesności; na styku świata, kształtowanego przez pokolenia i tego, który przynosi współczesność.