Piękny drańMyślą przewodnią irlandzkiej produkcji Piękny drań Johna Butlera są słowa wypowiedziane przez nauczyciela języka angielskiego do grupy butnych, nieokiełznanych nastolatków: Bądźcie sobą, nie kopiujcie innych, bo jeśli całe życie będziecie kimś innym, to kto będzie wami? I właśnie wokół prób walki o życie w zgodzie ze sobą, uczenia się bycia odważnym, wybierania dróg słusznych, na przekór konformizmowi i kuszącej perspektywie pójścia na łatwiznę, organizuje się akcja filmu. Wraz z bohaterami stajemy do trudnego boju o samoświadomość, o własne „ja”.

Piękny drań nie jest filmem odkrywczym, świeżym czy przecierającym nieprzebyte szlaki. Przywodzi na myśl produkcje kultowe, które tematykę młodzieży ścierającej się z problemami wieku dorastania, dopiero kształtującą się osobowością, niekompletnością, trudnym samookreśleniem, przedyskutowały – zdawałoby się – od podszewki. Unosi się więc, siłą rzeczy, nad filmem Johna Butlera duch Stowarzyszenia umarłych poetów, można też doszukać się sporych podobieństw do Charliego – tu głównie ze względu na postać głównego bohatera oraz pokrewny sposób prowadzenia komediowo-dramatycznej filmowej narracji.

Tym razem akcja rozgrywa się w irlandzkiej szkole z internatem, której wartością nadrzędną, symbolem i nieomal świętością jest rugby – jeśli się nie gra, trzeba przynajmniej być wiernym kibicem. Do szkoły, nazywanej przez głównego bohatera więzieniem, trafia Ned – wrażliwy odmieniec, miłośnik starego rocka i zagorzały wróg sportu. Od początku jego losy w internacie są przesądzone, a sytuacja pogarsza się jeszcze bardziej, gdy do jego jednoosobowego pokoju wprowadza się nowy lokator – wyrzucony z poprzedniej szkoły za liczne bójki, rugbysta. W tym samym mniej więcej czasie do gry wkracza nowy nauczyciel angielskiego, który dzięki swoim niekonwencjonalnym metodom nauczania zaczyna „przemeblowywać” głowy uczniów, co pozostaje nie bez skutku na dotychczasowe, dość twarde zasady i relacje koleżeńskie. Zaczynają zacierać się granice, zamazywać pozornie oczywiste podziały, lecz to wszystko, to dopiero początek szkolnej przygody.

Piękny drań to film bardzo ciepły i pozytywny, który ogląda się z wielką przyjemnością i zaciekawieniem, mimo że rozwój akcji i zakończenie od początku wydają się dość oczywiste. Ale nie jest to bynajmniej minus, bo – jak się zdaje – nie o zaskoczenie twórcom filmu chodziło. Piękny drań to opowieść o najprostszych, a tym samym najtrudniejszych życiowych zasadach, o prawdzie, o byciu sobą, o sile przyjaźni, byciu fair i zwykłej ludzkiej uczciwości. Razem z bohaterami widz wkracza w świat nastoletnich zmagań z losem i osobowością, do czasów, kiedy każdy problem był kilka razy większy, uczucia silniejsze, a życie trudniejsze.

Zdecydowanie mocną stroną irlandzkiej produkcji jest warsztat aktorski Andrew Scotta, znanego m.in. z roli Moriarty’ego w serialu Sherlock. U Johna Butlera wcielił się on w postać charyzmatycznego nauczyciela języka angielskiego, idealnie oddając charakteryzującą go pewność siebie na sali wykładowej oraz emocjonalne rozdarcie, wychodzące na jaw w wątkach osobistych.

Na uwagę zasługuje także bardzo dobra ścieżka dźwiękowa, nadająca obrazowi specyficznego klimatu oraz atmosfery filmu sprzed kilku dekad. Dzięki muzyce opowieść staje się bardziej atrakcyjna, dopełniona i kompletna – niczym bohaterowie po granicznych, zakończonych pozytywnie, przejściach.

 Logo Kino Muza portal