Bliscy Nieznajomi - plakatNiedzielnym koncertem Czarownica z Chwaliszewa zakończyły się Spotkania Teatralne Bliscy Nieznajomi, które w tym roku odbyły się już po raz dziewiąty. Motywem przewodnim tegorocznego festiwalu była Wspólnota, prezentowana w trzech blokach tematycznych: teatr, miejsce i kobieta. Agata Siwiak, dyrektorka artystyczna Spotkań, skoncentrowała się na polskim teatrze i sztuce, które zostały przybliżone przez pryzmat działań teatralnych, ale także muzycznych, wizualnych oraz społeczno-artystycznych.

Festiwal zainaugurował Drugi spektakl w reżyserii Anny Karasińskiej. Po raz pierwszy w historii festiwalu, gospodarz, a więc zespół Teatru Polskiego w Poznaniu zaprezentował się w pełnowymiarowym spektaklu. We wcześniejszych edycjach aktorzy przygotowywali czytania performatywne – tak było na przykład ze sztuką Pogorzelisko libańskiego dramatopisarza Wajdi Mouawada, zaprezentowaną podczas Bliskich Nieznajomych w 2014 roku.

Drugi spektakl to dość specyficzny eksperyment teatralny, przedstawienie balansujące gdzieś pomiędzy spektaklem a happeningiem. To rodzaj sztuki, w której światło gaśnie dopiero w końcowej scenie, pozwalając przez ponad godzinę utrzymać kontakt wzrokowy aktora z widzem. Obaj stają się mocno zaangażowanymi uczestnikami przedstawienia. To rodzaj gry, w której mimika twarzy i drobne gesty zastępują dialog. Tekstu w tym niby-spektaklu jest wyjątkowo mało, stanowi zaledwie tło dla tego, co można, a nawet trzeba, odegrać ciałem. Sztuka w reżyserii Anny Karasińskiej stanowi trochę wyrwane, porwane, postrzępione scenki rodzajowe połączone wspólnym mianownikiem, którym staje się zagadkowa metateatralność.

Mocnym, a może nawet najmocniejszym punktem tegorocznych Spotkań Teatralnych był spektakl Swarka Teatru Polskiego w Bydgoszczy, który niezwykle mocno wpisał się w hasło przewodnie festiwalu. Można tylko postawić pytanie, o jakiej wspólnocie rozmawiamy – narodowościowej, religijnej, czy miejsca zamieszkania? Swarka to spektakl mocny, podejmujący trudny zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie temat Rzezi Wołyńskiej. Kto jej dokonał i jakie były przyczyny nagłego wybuchu tak silnej nienawiści? Spektakl stawia pytania, ale nie daje jednoznacznej odpowiedzi – nie udzielają jej także Ukraińcy, którzy pozostali na Wołyniu. Każdy był winny, a jednocześnie nikt nie mordował. Wszyscy podpalali domy, ale nikt nie zabijał cywili.

Swarka Teatru Polskiego w Bydgoszczy to ważny głos w debacie publicznej na temat niezabliźnionych ran i budowania wspólnej przyszłości – a od tej, jak pokazuje historia, nie uciekniemy. Ale też chyba nie chcemy, jak pokazują nie tak dawne wydarzenia na Ukrainie. Pytanie, czy lepiej o przeszłości rozmawiać, czy może udawać, że nigdy jej nie było. Bydgoszcz pokazała, że lepiej, co nie znaczy, że prościej, jest rozdrapać rany po to, by móc jej ostatecznie wyleczyć.

Dużym atutem spektaklu jest wplecenie w fabułę fragmentów dokumentalnych zapisów filmowych – rozmów z Polakami, którzy z Wołynia uciekali i z Ukraińcami, którzy tam pozostali. Chociaż niestety, nie z każdego miejsca na widowni można było zobaczyć polskie tłumaczenie ukraińskich wypowiedzi, a to spłycało przekaz. Nie wiem, czy zamysłem reżysera było, aby w scenach, kiedy sześciu aktorów mówiło – a właściwie krzyczało jednocześnie, nie można było prawie nic zrozumieć. Osobiście odebrałam tę scenę jako symboliczne pokazanie zagłuszania trudnej, kłopotliwej dla obu narodów, historii.

Ważnym spektaklem była również Wycinka Holzfällen, w reżyserii Krystiana Lupy – jednego z najważniejszych polskich reżyserów teatralnych. Z uwagi na rozbudowaną scenografię, spektakl został zaprezentowany w jednej z hal na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Przedstawienie jest bezkompromisową podróżą w głąb dzisiejszego świata, pod powierzchnię społecznych form i kulturowych konwenansów. Dotyka problemów wolności, która w naszym życiu wydaje się tylko mirażem i zniewolenia, będącego naturalną cechą kondycji współczesnego człowieka. Stawia też pytania o artystów i ich rolę w dzisiejszym świecie. A wszystko to za pośrednictwem artystycznej kolacji, podczas której spotykają się dawni przyjaciele tworzący nieformalną grupę twórczą. Po śmierci jednej z bohaterek, spotkanie przeradza się w stypę. Ale zebrani artyści nie skupiają się na wspominaniu zmarłej, ale pozwalają sobie na pełną wolność wypowiedzenia skrywanych i nieświadomych lęków, pretensji, zranień i roszczeń. Wycinka Holzfällen to gorzki spektakl o współczesnej kondycji aktora – artysty, który odchodzi od wspólnoty w poszukiwaniu bardziej komfortowych warunków do życia. Porzuca grono dawnych przyjaciół i rzuca się w wir państwowych kontraktów, wysokich honorariów, orderów i odznaczeń.

W przeciwieństwie do poprzednich edycji Bliskich Nieznajomych, spektakle teatralne nie były jedynymi działaniami artystycznymi odbywającymi się w ramach projektu. Agata Siwiak włączyła w bogaty i różnorodny program Spotkań Teatralnych, działania muzyczne, warsztaty kulinarne, debaty, instalacje artystyczne, wykłady oraz performans. Zmiana formuły, odejście od teatralnej sceny i rozciągnięcie festiwalu w czasie spowodowały, że przestał on być świętem teatru. Wcześniejsze edycje przyzwyczaiły widzów do bardzo bliskiego kontaktu z teatrem jako miejscem, gatunkiem, z aktorami i twórcami poszczególnych spektakli. Niestety, Agata Siwiak zrezygnowała ze spotkań organizowanych po spektaklach, proponując w zamian wspólną ucztę przy jednym stole, debatę na temat współczesnego rodzicielstwa czy też wykład o zmysłach. Aż chciałoby się powiedzieć, że coraz mniej teatru w tym Teatrze – i niestety, obserwując działania podejmowane przez duet Kowalski – Nowak, trudno nie zauważyć odejścia od tradycyjnych spektakli na rzecz debat i spotkań historycznych. Tegoroczna edycja Bliskich Nieznajomych idealnie wpisała się w tę tendencję. Tylko czy to jeszcze są Spotkania Teatralne? Może czas na zmianę mylącej i wprowadzającej widza w błąd nazwy, trwającego ponad dwa tygodnie wydarzenia – jak najbardziej artystycznego, ale już mało teatralnego.