sen srebrny plakat

Teatr Nowy nie przestaje zaskakiwać interpretacjami klasycznych dzieł literackich. Tym razem zdecydowano się na adaptację kontrowersyjnego i mniej znanego dramatu Juliusza Słowackiego, Sen Srebrny Salomei. Inspiracją do wystawienia właśnie tej sztuki, była obecna sytuacja na Ukrainie. Poprzez dzieło Słowackiego przybliżono mało znane, a jednocześnie niezwykle skomplikowane losy obu narodów: Polski i Ukrainy, które splatają się ze sobą już od setek lat. Uroczysta premiera spektaklu w reżyserii Tomasza Cymermana odbyła się w sobotę, 11 kwietnia na Scenie Dużej Teatru Nowego.

Głównym wątkiem dramatu jest nieszczęśliwa, tragiczna miłość syna Regimentarza, Leona i Salomei, córki dowódcy jazdy Gruszczyńskiego.   W adaptacji Huberta Sulimy uczucie to zostało zepchnięte na dalszy plan, stając na równi z pozostałymi wydarzeniami opisanymi przez Słowackiego. Widzowie obserwowali plany Regimentarza, próbującego ożenić swego syna z księżniczką Wiśniowiecką, biernie wypełniającą przepowiedziane przez Wernyhorę przeznaczenie. Wszystkie dworskie intrygi, plany i mistyczne przepowiednie działy się w czasie krwawego konfliktu polsko-ukraińskiego tzw. koliszczyzny – buntu ukraińskiego chłopstwa i Kozaków przeciw Polakom, Żydom i Kościołowi rzymskokatolickiemu, który w pewien sposób wpłynął na losy wszystkich bohaterów. Sceny batalistyczne oraz tłumienie buntu przez Gruszczyńskiego nie zostały pokazane na teatralnej scenie, lecz ich pokłosie było, i wciąż jest, wyraźnie widoczne i obecne w pamięci.

Pomimo poważnej tematyki jaką podejmuje dramat Słowackiego, twórcy spektaklu nie pominęli elementów komicznych, które sprawnie rozładowały napięcie rodzące się wśród publiczności. Kilkakrotnie widzowie reagowali salwami śmiechu, zwłaszcza podczas monologów Leona i Pafnucego, aby po chwili ponownie oddać się refleksji nad historią i obecną sytuacją za wschodnią granicą. Specyficzną atmosferę dramatu podkreślała i częściowo budowała muzyka – głośna, drażniąca, uwypuklająca nastroje i uczucia bohaterów.

Sztuka Słowackiego została przeniesiona w realia współczesne, a to znaczy, że na scenie nie mogło zabraknąć współczesnych elementów scenografii i kostiumów. Postaci odczytując swe listy, pojawiały się na ekranach telewizorów, a tytułowa Salomea była ubrana w ślubną sukienkę, czerwony dres i różowe sportowe buty. Niewątpliwie była to prowokacja godna i jakże charakterystyczna dla Teatru Nowego w Poznaniu.

Pomimo iż spektakl był wyjątkowo długi, trwający z przerwami ponad trzy godziny, widzowie nie sprawiali wrażenia znudzonych. Gdy opadła kurtyna owacjom nie było końca, a aktorzy wielokrotnie wychodzili na scenę. Głośnymi brawami nagrodzono również reżysera, Tomasza Cymermana, autorkę muzyki Ayane Yamanaka, Dominikę Skazę odpowiedzialną za scenografię oraz Hankę Podrazę, która zaprojektowała kostiumy. Jeszcze długo po zakończeniu spektaklu, widzowie żywo komentowali adaptację tekstu Słowackiego zgodnie twierdząc, że był to spektakl trudny w odbiorze, lecz wart poświęcenia czasu na refleksję i zgłębienie kontekstu historyczno-politycznego.