Spotkanie_prasowe, fot. Wiktor Napierała (1)Maurycy Beniowski istniał. Jeszcze w latach 50. ambasador brytyjski na Madagaskarze donosił, że widział grób samozwańczego króla „jedynej polskiej kolonii”. Szlak podróży polskiego Don Kichota  od Kamczatki aż po Baltimore wyznaczają też kolejne porzucane przezeń żony, dzieci, kochanki… Nic dziwnego, że słowiańska fantazja, namiętność i wiara, że nie rozumem, a sercem żyć trzeba, zainteresowały Słowackiego, stając się dla wieszcza wyzwaniem literackim na dwie dekady, bo tyle właśnie zajęło spisanie poematu  o duchach, wiedźmach, kurhanach przodków, konfederacji barskiej  i Khanie Giraju. W kwietniu 2018 roku ta pieśń o magii, dawnych wierzeniach, świętych dębach i sile słowiańskiej duszy brzmi po raz pierwszy  w Teatrze Nowym w Poznaniu.

Premiera spektaklu w reżyserii Małgorzaty Warsickiej odbyła się w sobotę, 14 kwietnia. Dramat Beniowski. Ballada bez bohatera powróci na deski Teatru 17, 18 i 19 kwietnia.

Ironiczny poemat Słowackiego, pisany przez wieszcza przez  co najmniej 20 lat, jest szansą na odkupienie niepowodzeń  oraz win hulaszczego i porywistego żywota pana Maurycego. Wielce romantyczne serce, bijące w piersi nadzwyczaj skorego do szarży bohatera, to wynik tajemnie nakładających się na siebie mocy, metafizycznych, religijnych, obrzędowych okruchów,  z jakich pieczołowicie odbudowywana jest podstawa słowiańskiej duszy. Ów duchowy bagaż, niezależnie od tego, w jakiej kondycji geopolitycznej się znajduje, wodzi na pokuszenie, odrzuca racjonalne wybory, odbiera rozsądek. Oddawanie się szaleństwu, pokusie życia w trójnasób, odznacza się na żywotach tych, którzy pierwiastek słowiański mają w sobie, mimo nastawania nowych porządków religijnych, powiewów nowoczesności czy politycznej poprawności.

[fot. Wiktor Napierała]