Od jutra w Sali Wystaw Centrum Kultury Zamek będzie dostępna wystawa Wszyscy jesteśmy migrantami, której kuratorką jest dr Natalia Bloch. Na wystawie znajduje się około trzydziestu oryginalnych listów ze zbiorów Archiwum Państwowego Miasta Stołecznego Warszawy. Choć od ich napisania minęło 125 lat, mogłyby stać się opisem przeżyć współczesnego migranta. Dziewiętnastowieczni Polacy pisali o tęsknocie za bliskimi i krajem, dzielili się trudami życia w Ameryce, ale równocześnie nie żałowali podjętej decyzji.

Siatka mala2,3x7m

– Korespondencję Polaków, którzy wyruszyli za Ocean w poszukiwaniu lepszego życia, blokowała carska cenzura. Urzędnikom nie podobała się ich zawartość: wskazówki dotyczące wyjazdu, karty pokładowe i dolary. Listy miały zostać zniszczone, ale z decyzji tej wycofano się w ostatniej chwili – wyjaśnia kurator wystawy, dr Natalia Bloch.

Schowane w skrzyniach w piwnicy Archiwum Akt Dawnych w Warszawie zostały odnalezione w 1941 roku przez historyka, profesora Witolda Kulę, który w ramach tajnych kompletów prowadził zajęcia z archiwistyki. Całe Archiwum spłonęło w Powstaniu Warszawskim. Ocalało tylko kilkaset listów, które profesor Kula analizował ze studentami w swoim mieszkaniu. Listy pochodzą z lat 1890-1891 i były adresowane do rodzin z Guberni Płockiej w zaborze rosyjskim, blisko granicy z zaborem pruskim. Kuratorka wystawy, dr Natalia Bloch, razem ze studentami Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM, wyruszyła na poszukiwania rodzin, do których listy z Ameryki były adresowane. Postanowiła sprawdzić, czy cenzura skutecznie i trwale zablokowała kontakt między bliskimi, czy może udało się go jednak podtrzymać. Badacze szybko przekonali się, że pamięć o przodkach, którzy wyruszyli do Stanów Zjednoczonych, przetrwała.

W Centrum Kultury Zamek, poza listami, pokazane są również fotografie emigrantów ze zbiorów amerykańskich archiwów oraz przedmioty codziennego użytku z kolekcji Muzeum Etnograficznego w Toruniu. Wystawa nie jest jednak próbą archiwalnej rekonstrukcji przeszłości, a wielopłaszczyznową opowieścią, odwołującą się do emocji widza.

– Jeżeli prześledzimy historię naszych rodzin, natrafimy na przodków, którzy wyjeżdżali za granicę w poszukiwaniu pracy i bezpieczeństwa – mówi dyrektor Centrum Kultury Zamek, Anna Hryniewiecka. – Podobne powody zmuszają teraz mieszkańców Afryki czy Bliskiego Wschodu do opuszczenia domów. Chciałabym, żeby wystawa uwrażliwiła nas na ich losy. Jeżeli nie możemy pozbyć się lęku przed migrantami, wzbudźmy w sobie chociaż odruch empatii.

Wystawa została dofinansowana ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.