Zabić smokaO naszych wschodnich sąsiadach sporo się milczy, a kiedy już temat pojawia się w mediach, stanowi jeden z głównych wątków poruszanych w danym okresie. Pierwszy wielki zryw informacyjny i zdecydowaną medialną dominację, przyniosła Ukrainie Pomarańczowa Rewolucja. Potem serwisy ucichły. Po latach, temat sąsiedzki powrócił wraz z Majdanem, Krymem i kryzysem na Wschodzie. Gdzieś pomiędzy tymi wielkimi wydarzeniami, Ukraina wciąż istniała, elity żonglowały władzą, a zwykli ludzie próbowali związać koniec z końcem od jednej do drugiej rewolucji. To właśnie w tej przestrzeni, pomiędzy wysokimi stołkami a zwykłym człowiekiem, w gąszczu powiązań między ukraińską polityką i życiem codziennym, swój początek znajduje książka Zabić smoka. Ukraińskie rewolucje.

Autorka reportażu, Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz jest absolwentką stosunków międzynarodowych, stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Najczęściej podróżuje na Wschód, pisząc o Rosji, Ukrainie i Białorusi. Czytając Zabić smoka nie można oprzeć się wrażeniu, że autorka bardzo dobrze wie o czym pisze. Postradziecka tematyka zdaje się być jej bliska zarówno pod względem merytorycznym – historyczne, polityczne i społeczne odniesienia przywoływane są w sposób nie budzący wątpliwości co do ich dogłębnego zrozumienia i odpowiedniego usytuowania, ale także na płaszczyźnie humanistyczno-emocjonalnej. Narracja Moskalewicz sugeruje, iż opisywana rzeczywistość jest jej bliska, że ją rozumie, jest w niej głęboko zanurzona. Nie idzie to w parze ze zbytnim sentymentalizmem – reportaż jest zaangażowany, ale nieoceniający, porusza emocje, ale w nienatrętny sposób. Autorka pozornie bowiem znika, wycofuje się na dalszy plan obserwatora, oddając głos ludziom oraz ich historiom.

Reportaż Moskalewicz to zbiór esejów, z których każdy dotyka nieco innego momentu dziejowego – narracja rozpoczyna się w 2004 roku, w czasach Pomarańczowej Rewolucji i powoli zmierza ku czasom współczesnym. Autorka podróżuje w czasie, ale i w przestrzeni przesuwając się od Lwowa po Kijów, od Krymu po Donieck, bardzo często także sytuując akcję w małych miejscowościach, na zapomnianych przez świat wsiach. Bohaterem esejów Moskalewicz jest człowiek, który stara się wiązać koniec z końcem, wieść normalne życie, cały czas walcząc z tytułowym smokiem, jawiącym się tu jako metafora systemu, państwa, Ukrainy oznaczającej garstkę oligarchów ciągnących za magiczne sznurki i ustawiających sobie ukraińską rzeczywistość zgodnie z własną, nieliczącą się z niczym wizją. Bohater Moskalewicz – choć jest ich w książce wielu, każdy przedstawiony z imienia – jest w jakiś sposób powiązany ze zbrodniczym aparatem władzy – czy to w sposób dosłowny, jako szpieg skrupulatnie budujący medialną propagandę czy też jako matka zabitego na wojnie syna.

Tytułowego smoka, jak wynika z reportażu Moskalewicz, zabić jednak nie sposób. Losy bohaterów z 2004  i 2014 roku zdają się być bliźniaczo podobne. Każda walka o władzę kończy się bowiem tym samym – zawiedzionymi nadziejami, pozorną zmianą ludzi na stołkach i rządami rodem z Folwarku zwierzęcego. W rzeczywistości istnieją bowiem jeszcze wyższe stołki i każda kolejna rewolucja, czy to Pomarańczowa czy wielki zryw na Majdanie, nie jest w stanie odmienić oblicza systemu.

Zabić smoka. Ukraińskie rewolucje to opowieść o tym, jak wszystko, co dzieje się wokół nas – w tym przypadku przede wszystkim za naszą wschodnią granicą, choć analogii do rodzimej rzeczywistości znaleźć by można niemało – jest polityczne. Jak bardzo polityka i odgórnie sterowany system zakrada się do życia zwykłych ludzi. Ukraińska codzienność zdaje się być do tego stopnia przesiąknięte zakłamaniem i propagandą, że musi gdzieś znaleźć dla siebie ujście i właśnie tu pojawia się to, co dotyka jednostki – agresja, wyładowywanie frustracji i kolejnych zawiedzionych nadziei na lepszą Ukrainę i godniejsze życie.

W książce Moskalewicz można obejrzeć Ukrainę z dziesiątek perspektyw różnych bohaterów. W każdej z nich, mimo wielkich różnic tematycznych, mimo iż przemawia i władza i jej ofiary, odnaleźć można jeden wspólny element, wspólny cień – cień smoka, którego nie udało się unicestwić.