Przystanek PoezjaW piątkowy wieczór w  Centrum Amarant miał miejsce niecodzienny, kameralny projekt. Podczas Przystanku poezja na scenie pojawiła się i muzyka i słowo, jedno i drugie doskonale ze sobą zharmonizowane, współgrające, współbrzmiące, specyficznie swojskie i bliskie, choć podane w eksperymentalnej dość formie. Nie często bowiem można usłyszeć w jednym miejscu melorecytowaną poezję Leśmiana ubraną w orientalne dźwięki i przeplataną wierszami indyjskich twórców. Tak właśnie rozpoczęła się liryczna podróż z Jeżyc dookoła świata.

Zespół, w skład którego wchodzili Waldemar Rychły, grający na gitarze i ghungharu, Elżbieta Rojek, pięknie operująca głosem oraz instrumentem o nazwie harmonium oraz Mandar Purandare – również recytujący i grający na harmonium, darbuce, tankdrum i tabli, zaproponował projekt świeży, oryginalny, ale też bardzo spójny. W połączeniu poezji Leśmiana z muzyką hinduską oraz recytowaną w językach marathi i hindi twórczością Manika Godghate, Borkara i Aartima Prabhu, nie było nic przesadzone czy wydumanego. Wręcz przeciwnie – leśmianowskie wersy zdały się doskonale współgrać z orientalnymi dźwiękami, zarówno tymi czysto muzycznymi, jak i melodią słów recytowanych hinduskich wierszy.

Inspiracją dla twórców spektaklu było specyficzne umiejscowienie, jakie swoim wierszom nadawał Leśmian, sytuując je w konkretnej porze dnia – o świcie, przedświcie, w południe, o zmroku, głęboką nocą. Bliźniaczo dobrane zostały więc hinduskie ragi, które charakteryzuje podobna skłonność do przedstawiania świata o danej porze. Ta właśnie specyficzna wzajemna korespondencja tekstów, ich silne powiązanie stało się dla artystów punktem wyjścia. Efektem finalnym zaś stał się niepowtarzalny, trudny do uchwycenia klimat. Poezja Leśmiana przepełniona jest przecież magicznością, bajkowym niedopowiedzeniem, eteryczną, niedosłowną zapowiedzią czegoś nieoczywistego. Ten czarodziejsko-baśniowy charakter wierszy poety uwydatnił się dzięki tajemniczym, oryginalnym dźwiękom Wschodu. Również specyficzny leśmianowski język – pełen neologizmów i zabawy słowem doskonale współgrał z przeciągającym go śpiewem, melorecytacją czy rytmicznym towarzyszeniem instrumentów.

Przystanek poezja, jak mówią twórcy spektaklu, powstał z miłości Mandara Purandare do polskiej poezji, ciekawości nowego świata muzycznego Waldemara Rychłego i bycia pomiędzy słowem a muzyką Elżbiety Rojek. Było więc to spotkanie trzech światów, wzajemnie się inspirujących, trzech indywidualności, z których każda dała kawałek swojego świata, aby w ostatecznym rozrachunku uzupełnić się, tworząc wspólną, oryginalną i niebanalną całość. Przystanek poezja to także potwierdzenie i przypieczętowanie wartości zjawiska, jakim są artystyczne poszukiwania, podróże, międzykulturowe eksperymenty, łączenie światów bardzo odległych, pozornie odmiennych, lecz pod wieloma względami bardzo bliskich. Takie właśnie muzyczne i słowne podróże i poszukiwania kończyć się mogą spotkaniami, które – mimo barier kulturowych czy językowych – przemawiają ładunkiem emocjonalnym i nieznającą granic sztuką.