4. Dziób w dziób, fot. Jakub WittchenCo może się wydarzyć, kiedy schematyczne życie dumnej gołębiej Bandy zostanie niespodziewanie zakłócone? I co, jeśli „tym złym” nie okaże się odwieczny wróg – kot, a odrzucony przez własną Zgraję wróbelek przejawi pokłady honoru i męstwa, o których nie jeden gołąb mógł tylko śnić? Otóż, wydarzyć się tu może piękna historia o przyjaźni, przełamywaniu barier i odkrywaniu tego, co w życiu najważniejsze. 17 kwietnia w poznańskim Teatrze Animacji swoją premierę miała sztuka Dziób w dziób Maliny Prześlugi, w reżyserii Ireneusza Maciejewskiego.

Widzowie obserwować mogą podwórko, przyjmując tym samym perspektywę osoby wyglądającej przez okno lub zaglądającej do codziennie mijanej bramy. Scenografia, za którą odpowiedzialny jest Robert Romanowicz, przedstawia obdrapane dziurawe mury, popisane przez zbuntowanych mieszkańców, chcących przelewaniem słów na ściany dookreślić swoją tożsamość. Podwórkowymi bohaterami jest Banda gołębi, znajdująca siłę w trzymaniu się razem, we wspólnocie, byciu dumnym z gatunkowej przynależności i okazywanego sobie nawzajem szacunku. Monotonię życia ptaków zakłócają jednak dwa fakty. Pierwszym z nich jest nagła śmierć ich kumpla Janusza, którego – jak uważają – zjadł kot. Nie ma dowodów, nie ma śladów, nie ma świadków, no ale któż inny mógł skrzywdzić gołębia, jeśli nie odwieczny wróg? Drugim elementem, który niespodziewanie wkrada się w poukładane życie Bandy jest Przemek – młodziutki wróbelek odrzucony przez swoją Zgraję. Ptaszek poszukuje towarzystwa, przyjaciół i poczucia, że gdzieś i do kogoś przynależy. Gołębie początkowo są wobec przybysza bardzo nieprzychylne. Sytuacja zaczyna się powoli zmieniać, kiedy wróbelek postanawia stanąć twarzą w twarz z kotem i wyjaśnić tajemniczą historię zaginięcia Janusza. Gołębie stopniowo zaczynają dostrzegać w Przemku wielki hart ducha, odwagę i oddanie wobec przyjaciół, jednak do przekonania o tym Zbigniewa, szefa Bandy, jeszcze bardzo daleka droga.

Dziób w dziób to bardzo uniwersalna i aktualna opowieść o sile przyjaźni, o tym, co można w jej imię zrobić oraz o tym, jak bardzo każdy z nas potrzebuje drugiego człowieka, poczucia przynależności i wspólnoty. To także historia o tkwiących w nas uprzedzeniach i o tym, jak bardzo przeszkadzają one dostrzec to, co najprostsze i zarazem najważniejsze. W ostatecznym rozrachunku to czyny ptasich bohaterów, a nie to kim są, decydują o ich wzajemnych relacjach i rewizji pierwotnego składu Bandy.

Nowy spektakl Teatru Animacji to doskonała propozycja zarówno dla najmłodszych widzów, którzy kolejne dialogi gołębi nagradzają salwami śmiechu, jak i dla dorosłych, gotowych odnaleźć w wypowiedziach bohaterów dodatkowe znaczenia. Na duże brawa zasługuje gra aktorska, scenografia (w tym przepiękna czarna kotka Dolores, będąca kwintesencją kociego wdzięku) oraz dopełniająca całości muzyka autorstwa Łukasza Pospieszalskiego, podkreślająca podwórkowe nastroje gołębi oraz liryczne, nostalgiczne rozmyślania Przemka.

Warto zajrzeć do Teatru Animacji i posłuchać, jakie opowieści skrywają mijane przez nas codziennie miejskie dachy, trzepaki i parapety.

[fot. Jakub Wittchen]