Mistrz ManoleW niedzielę, 13 marca odbyła się inauguracja nowej Sceny Roboczej, która od teraz swoją siedzibę będzie miała przy ulicy Grunwaldzkiej 22, w budynku dawnego Kina Olimpia. Zgromadzona tłumnie publiczność miała okazję uczestniczyć w niecodziennym misterium, uświęceniu nowej teatralnej przestrzeni, za sprawą sztuki Mistrz Manole – tradycyjnej, ludowej opowieści podejmującej wątek mitu ofiary założycielskiej.

Spektakl autorstwa Darka Błaszczyka, Zbyszka Olkiewicza i Jacka Hałasa powstał na podstawie stworzonego dla Teatru Polskiego Radia słuchowiska. Sztuka oparta jest na tekście tradycyjnej, przekazywanej niegdyś z ust do ust, rumuńskiej pieśni epickiej, przetłumaczonej przez Jerzego Ficowskiego. Ludowy poemat opiera się na znanym w kulturze tradycyjnej motywie ofiary założycielskiej. W przypadku Mistrza Manole rzecz dzieje się w dolinie Argeszu, gdzie tytułowy bohater z grupą murarzy stara się wznieść najpiękniejszy i najpotężniejszy monastyr. Los budowniczym jednak nie sprzyja – to, co zbudowane zostaje w dzień, nocą obraca się w ruinę. I tak dzieje się aż do momentu, kiedy Manole w sennej wizji otrzymuje przerażającą wskazówkę – żeby budowa mogła być ukończona, należy złożyć ofiarę. Żywcem wmurowana w ściany świątyni zostać ma pierwsza kobieta – żona lub siostra jednego z budowniczych, która rankiem przyniesie jedzenie. Jak nie trudno się domyślić, skutki tej decyzji będą równie tragiczne, jak sam motyw jej podjęcia.

Zadanie nie było proste, ale artyści wykonali je w sposób godny wielkiej pochwały. Zachowany został szacunek dla charakterystycznej prostoty ludowej twórczości, co przekładało się na minimalizm w kwestii charakteryzacji i scenografii. Piękny tekst poematu został odśpiewany z podziałem na role. Idealnie dobrane głosy, wybrzmiewające bardzo często a cappella, w sposób niezwykle przejmujący oddały nastrój opowieści. Skomplikowane, ozdobne partie wokalne urozmaicone zostały dźwiękami tradycyjnych instrumentów – gusli, cymbałów czy liry korbowej, które przebijały się głównie w momentach kulminacyjnych i przy zwrotach akcji. Warstwie słowno-muzycznej towarzyszyła bliska performance’u strona wizualna, podkreślająca rolę ofiary i kata.

Interpretacja Mistrza Manole w pełni oddała tragizm opowieści, warstwowo rozwijającą się fabułę i narastające z każdą sceną emocje. Autentyzm i wiarygodność przekazu, czysto i przejmująco brzmiące głosy oraz brak przekombinowania w sferze pozamuzycznej sprawiły, że widzowie mogli poczuć się jak słuchacze wędrownych bałkańskich śpiewaków ludowych. Pomimo tej wierności, tradycjonalizmu i rezygnacji z oddalania się od korzeni, przekaz opowieści był wyjątkowo jasny, aktualny i wciąż świeży.

Wybór sztuki odnoszącej się bezpośrednio do mitu ofiary założycielskiej na inaugurację nowej przestrzeni wydaje się być dość znamienny, przewrotny i odczarowujący rzeczywistość. Twórcom i współpracownikom Sceny Roboczej pozostaje pogratulować spektaklu rozpoczynającego nowy sezon i nowy rozdział w historii sceny oraz życzyć, aby losy nowego budynku nie były tak pechowe, jak te przedstawiony w rumuńskiej opowieści.