Poznańska publiczność już po raz kolejny miała okazję obejrzeć doskonałą farsę w reżyserii Jerzego Bończaka, Prawda. Spektakl przedstawia dwa małżeństwa, w których wszyscy nie tylko się kochają i przyjaźnią, ale przede wszystkim namiętnie okłamują. Widz, do samego końca spektaklu, nie wie, co jest prawdą, a co zwykłym kłamstwem. Oczywiście, jak to z kłamstwami bywa, wszystkie, wcześniej lub później, wychodzą na jaw. A wówczas zaczyna się odwracanie kota ogonem i szukanie winnych.

W doskonałej roli Michela pojawia się na scenie Piotr Polk. Jest mężem, kochankiem i przyjacielem. Zdradza i jest zdradzany. Kłamie i jest okłamywany, ale sam nie jest w stanie tego dostrzec. Jako jedyny z bohaterów, we wszystkich kłopotliwych sytuacjach, skupia swoją uwagę wyłącznie na własnej krzywdzie. Czuje się oszukany przez przyjaciela, zdradzony przez kochankę i pozbawiony zaufania przez własną żonę. Ale czy rzeczywiście nie ma sobie nic do zarzucenia? Czy, jak sam powiedział, można kłamać po to, żeby chronić bliskich? I czy naprawdę nie powiedzenie drugiemu człowiekowi prawdy nie jest tożsame z kłamstwem?

Piotr Polk w roli Michela śmieszy i jednocześnie denerwuje widza. Wywołuje uczucie niechęci, ale również współczucia. Jest postacią, która w całym spektaklu nie jest ani pokrzywdzonym, ani tym, który rani. Co prawda jego zachowanie i szereg kłamstw, których się dopuszcza czynią go najbardziej winnym z całej czwórki bohaterów. Nie jest to jednak postać ani negatywna, ani tym bardziej pozytywna.

Żaden z bohaterów spektaklu nie poddaje się jednoznacznej ocenie. Alice zdradza i walczy z wyrzutami sumienia, a jednocześnie poczucie winy każe jej przesadnie dbać o bezrobotnego męża. Podobnie jest z pozostałymi bohaterami sztuki Prawda. Wszyscy są jednocześnie i winni, i zranieni. A brak moralności powoduje, że wyznanie prawdy przekształca się w kolejne kłamstwa.

Oprócz doskonałej rozrywki jakiej dostarczają bohaterowie sztuki Prawda, warto podkreślić wyśmienitą obsadę spektaklu. Obok Piotra Polka na scenie występują (namiętna)Magdalena Wójcik, (dwulicowa)Małgorzata Pieczyńska oraz (ironiczny)Karol Strasburger. W swoich rolach są tak prawdziwi i przekonywujący, iż widz ma wrażenie, że to, co widzi na scenie to życie, a nie tylko spektakl. Każde wypowiedziane słowo i każdy gest idealnie ze sobą współgrają. W środowisku teatralnym istnieje pogląd, że spektakle komediowe znacznie rzadziej niż dramaty dają aktorom możliwość zaprezentowania swojego warsztatu. Widzowie znacznie częściej doceniają i zapamiętują bohaterów, którzy cierpią albo umierają jako męczennicy. Z kolei aktorzy marzą o wielkich rolach pełnych dramatyzmu, bólu i łez. A jednak spektakl Prawda wymyka się temu poglądowi. Udowadnia, że nawet w farsie mającej przede wszystkim śmieszyć widza, aktorzy są w stanie zaprezentować swój kunszt aktorski. W spektaklu Jerzego Bończaka z pełną świadomością robi to Piotr Polk. Największe uznanie należy się aktorowi, na co dzień związanemu z warszawskim Teatrem Syrena, za mimikę twarzy i gestykulację, które stają się tylko dodatkiem do wypowiadanych na scenie słów.

Spektakl w reżyserii Jerzego Bończaka to przede wszystkim farsa, która ma bawić widza. Zamiast zmuszać do refleksji zachęca do szczerego śmiechu. A jednak za powierzchownym uśmiechem, można dostrzec w niej coś więcej niż tylko rozrywkę. Widz zaczyna się zastanawiać nad rolą i rozmiarem kłamstw we własnym życiu. Zadaje sobie pytanie, czy na co dzień jest bardziej tym, który rani, czy może tym, który doznaje krzywdy od najbliższych? A jeśli kłamie, żeby chronić innych, to być może ci inni zachowują się dokładnie w taki sam sposób?

Sztuka Prawdato doskonała rozrywka pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, które są wyłącznie konsekwencją niewinnegokłamstwa.

1WOJARTprawda

2WOJARTprawda

3WOJARTprawda

  zdjęcia: Organizator spektaklu w Poznaniu – Agencja Artystyczna WojArt