Przebudzenie Krzysztof CugowskiWokalista o najbardziej rozpoznawalnym głosie, członek legendarnej formacji Budka Suflera – Krzysztof Cugowski powraca z solowym albumem, Przebudzenie. To już piąty solowy krążek w dyskografii wokalisty, ale w zasadzie trzeci z materiałem premierowym po ponad 30-letniej przerwie. Tytuł płyty wydaje się być dość przewrotny. Czyżby uśpieniem był czas, w którym Cugowski koncertował i nagrywał z Budką Suflera? A może tytułowe przebudzenie dotyczy spojrzenia na otaczający świat i jego współczesne problemy?

Biorąc pod uwagę warstwę tekstową albumu, Przebudzenie jest odważnym i lekko refleksyjnym spojrzeniem dojrzałego mężczyzny na otaczającą rzeczywistość. Szczególnie mocny w swoim przekazie jest utwór Na murze, który niezwykle trafnie ocenia czasy, w których przyszło nam żyć. Nie ma tu lukrowanych tekstów o miłości, a raczej trzeźwa, dojrzała ocena tego, co nas otacza na co dzień. Przebudzenie jest również powrotem do własnych fascynacji muzycznych oraz korzeni ukrytych w mocnym gitarowym brzmieniu.

Płyta Przebudzenie to dziesięć utworów, których kompozytorem jest pianista i producent muzyczny, Stefan Gąsieniec. Teksty napisali Agnieszka Kaczmarek, Małgorzata Barańska i Roman Kołakowski. Cała płyta jest utrzymana w rockowym klimacie, który towarzyszy wokaliście niemal od początku jego muzycznej, scenicznej drogi. Pod tym względem nie odbiega ona od wcześniejszych dokonań Budki Suflera. Może tylko jest trochę bardziej gitarowa, pozbawiona charakterystycznego dla zespołu, dźwięku klawiszy. Więcej tu również współczesnej elektroniki.

Krzysztof Cugowski zaprosił do współpracy doskonałych muzyków – perkusistę Bryana Mantia znanego ze współpracy z Guns’N’Roses, Primus, Tomem Waitsem czy Godflesh, gitarzystę Michaela Ripoll, czeskiego perkusistę, gitarzystę i kompozytora Lukáša Pavlíka, który komponuje dla Ewy Farnej czy młodego, utalentowanego gitarzystę Szymona Chudego.

Wadą albumu jest niewątpliwie jego długość. Dziesięć piosenek, które składają się na Przebudzenie trwa zaledwie 40 minut. Wydawca podkreśla, że album powstawał z myślą o czarnych płytach winylowych. Stąd też zabrakło miejsca na przypadkowe piosenki, a materiał, który znalazł się na płycie został starannie wyselekcjonowany. I trudno się z tym nie zgodzić. Przebudzenie to rzeczywiście dobre, rockowe i melodyjne kompozycje okraszone dojrzałymi tekstami. Śmiało można powiedzieć, że to jeden z lepszych albumów rockowych kończącego się 2015 roku.

Krzysztof Cugowski udowodnił, że nie zamierza odchodzić na muzyczną emeryturę. I słusznie – polska scena potrzebuje charyzmatycznych wokalistów, którzy mają świadomość wyśpiewanych słów, a jednocześnie, wbrew panującej modzie, pozostają wierni swoim muzycznym ideałom.