AFISZsimySimy na stażu to spektakl podejmujący ważny społecznie temat bezpłatnych staży dla studentów i absolwentów. Autorką tekstu jest Patrycja Sawicka – animatorka społeczno-kulturalna i pedagog mediów, z którą rozmawiałam o problemach pokolenia urodzonego po ’89 roku.

Marta Łuczkowska: Kim są tytułowe Simy?

Patrycja Sawicka: Simy są reprezentantami pokolenia Y, urodzonego po ’89 roku. Dzielą się z widzami swoimi doświadczeniami z kolejno odbywanych, bezpłatnych staży. Notorycznie są kuszeni obietnicami etatu i prestiżową pracą marzeń. Sytuacja, w jakiej się znajduj, jest łudząco podobna do zasad w grze: wszyscy regularnie otrzymują kolejne polecenia, a gra nie ma końca – stąd inspiracja grą The Sims.

Skąd zainteresowanie bezpłatnymi stażami i stażystami, na tyle silne, żeby problem ich wykorzystywania stał się motywem przewodnim spektaklu?

Problem bezpłatnych staży dotknął mnie osobiście. Za pierwszym, a później każdym kolejnym razem, wierzyłam, że uczciwa praca przełoży się na perspektywę współpracy w miejscach, w których odbywałam staże. To było utopijne myślenie, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Po konfrontacji swoich doświadczeń ze studentami i absolwentami uczelni oraz dokładnym researchu w internecie, nie miałam już żadnych wątpliwości, że mamy do czynienia z ogromną patologią społeczną. W dodatku, sami dajemy na nią przyzwolenie, godząc się na pracę bez wynagrodzenia. Spektakl miał być artystyczną częścią mojej pracy magisterskiej o teatrze społecznie zaangażowanym, ale pomysł rozrósł się na tyle, że zaczął żyć własnym życiem.

Czy trudno było znaleźć aktorów chcących wystąpić w spektaklu?

Byłam bardzo zaskoczona reakcjami aktorów na problematykę bezpłatnych staży. Wszystkie osoby, które czytały tekst Simów na stażu bardzo silnie identyfikowały się z ideą spektaklu. Na trudności w doborze obsady największy wpływ miały zobowiązania zawodowe aktorów, którym zaproponowałam udział. Na szczęście, udało mi się znaleźć trójkę wspaniałych artystów: Ewelinę Gnysińską, Krzysztofa Brzazgonia i Marcina Zarzecznego. Zdecydowałam się na reżyserię zbiorową ze względu na pokusę eksperymentalnej formy pracy i chęć dania aktorom wolności twórczej, której często brakuje w teatrach instytucjonalnych. Ten pomysł nawiązuje także do gry, w której simy dostawały od gracza wolną wolę. Zespół podjął się trudnego zadania – każdy z nich gra w spektaklu po dwie postaci, co wymaga dużej elastyczności, kreatywności i otwartości umysłu. Marcin pilnuje spektaklu szczególnie od strony dramaturgicznej, Krzyś jest marzycielem i dba, żeby nie zgubić w spektaklu abstrakcji, z kolei Ewelina spogląda na wszystko krytycznym okiem i przypomina nam, żeby nie zgubić ogólnego sensu spektaklu. Nasze spotkanie jest kształcącym wydarzeniem na artystycznej drodze każdego z nas. Zaprzyjaźniliśmy się; czasem kompletnie zapominamy, że mimo wszystko jesteśmy w pracy –  i właśnie dyskretny nadzór nad tym jest moją rolą (śmiech). Obecna obsada jest trzecią, ale wymarzoną. Sposób współpracy przerósł moje oczekiwania. Mam nadzieję, że jej efekty będą dla widzów satysfakcjonujące.

Jak długo trwały przygotowania do wystawienia spektaklu Simy na stażu?

Premiera spektaklu odbędzie się równo dwa lata po tym, jak pojawił się pomysł. Przez ten czas pracowałam nad pozyskaniem sponsorów i patronów medialnych, których jest aż dwunastu. Na początku października odbyła się pierwsza próba czytana, więc właściwa produkcja spektaklu zajęła nam dwa miesiące.

Czy spektakl zagości w Poznaniu na dłużej? Czy może ma już stałą scenę w innym mieście w Polsce, gdzie będzie można go zobaczyć?

Dążymy do tego, żeby Simy na stażu były grane w różnych ośrodkach teatralnych w Polsce, ale niewątpliwie, ich domem jest i będzie Teatr Ósmego Dnia. To właśnie dzięki konkursowi OFF PREMIER/PREZENTACJI poznańskich Ósemek mogły narodzić się Simy i chcielibyśmy tu wracać jak najczęściej.

Czy planuje Pani kolejne spektakle zaangażowane społecznie?

Zdecydowanie tak, chociażby ze względu na pedagogiczne wykształcenie i różne doświadczenia związane z pracą w przestrzeni teatru. Zabrzmi to banalnie, ale teatr jest dziś bardzo potrzebnym społeczeństwu medium. Mocno wierzę w jego siłę, przestrzeń dla wolności i zdolność do kształtowania krytycznego myślenia widzów. Nie wolno o nich zapomnieć, bo to im najbardziej musi służyć nasza praca – szczególnie, że jest finansowana z publicznych środków. Będę się cieszyć, jeśli przy kolejnych projektach uda mi się pilnować przenikania warstw artystycznej i społecznej, a efekty tych fuzji znajdą swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Bez przekonania, że teatr jest zdolny do zmiany postaw poszczególnych widzów, praca nad Simami na stażu i każda kolejna, nie miałaby większego sensu.

Premiera spektaklu Simy na stażu odbędzie się już 2 grudnia o godzinie 19:00 w Teatrze Ósmego Dnia w Poznaniu.