ENTER_B1_drukUrokliwe okoliczności przyrody i muzyka najwyższej próby. Wielki ukłon dla sztuki słowa połączony z wyszukanymi aranżacjami muzycznymi. Poetyka, liryzm, piękne dźwięki i wirtuozerskie wykonania. Uczta dla melomanów, miłośników koncertów plenerowych oraz niecodziennych wydarzeń scenicznych. Za nami kolejny, skupiony wokół wybrzeża Jeziora Strzeszyńskiego, Enter Enea Festival. Było uroczyście i z, godnym podziwu, artystycznym polotem.

Tegoroczny Enter Enea Festival to piąta już edycja wydarzenia, którego dyrektorem artystycznym jest Leszek Możdżer – światowej klasy pianista i kompozytor. Możdżer prezentuje na organizowanym przez siebie Festiwalu osobiste muzyczne odkrycia, fascynacje oraz inspiracje.

Wyjątkowo pogodny i słoneczny wtorkowy wieczór otworzył koncert Sorin Zlat Trio – jazzowej grupy z Rumunii, która wprowadziła zgromadzoną nad Jeziorem Strzeszyńskim publiczność w nastrój festiwalowy. Lider zespołu – Sorin Zlat swoją przygodę z fortepianem rozpoczął stosunkowo późno, bo w wieku 20 lat. Aż trudno uwierzyć, że ten artysta, obdarzony olbrzymim talentem, jest samoukiem.  Nastrojowy i esencjonalny występ gości z Rumunii stał się świetnym wstępem do tego, co  na scenie wydarzyło się chwilę później.

Swoistym eksperymentem było, po raz pierwszy w historii Festiwalu, wprowadzenie na strzeszyńską scenę tekstu. Widzowie stali się świadkami niezwykłego i eksperymentalnego połączenie muzyki z literaturą oraz – w niewielkim, lecz znaczącym stopniu – grą aktorską. Pierwszego dnia Festiwalu na scenie pojawiły się dwa zasługujące na uznanie projekty – Pamiętnik z Powstania Warszawskiego oraz Bal w operze.

W pierwszym z nich wykorzystany został tekst Mirona Białoszewskiego, natomiast muzykę i aranżację stworzył Mateusz Pospieszalski, któremu na scenie wokalnie towarzyszyli Anna Maria Jopek, lider zespołu Raz Dwa Trzy, Adam Nowak oraz chór. Pamiętnik zamroził poznańską publiczność na ponad godzinę – podczas gdy na scenie rozgrywała się niecodzienna, przejmująca i wstrząsająca historia, na widowni zapanowała cisza. Specyficzna, doskonale oddająca nastrój paniki, chaosu, bólu, przerażenia i dezorientacji, narracja Białoszewskiego, pełna urywanych, powtarzanych słów, neologizmów i onomatopei doskonale współbrzmiała z muzyką i wokalistami. Było dynamicznie, zmiennie, niepokojąco, na przemian – bardzo głośno, cicho i lirycznie. Głosy artystów rozbrzmiewały w skali od delikatnego śpiewu, przez krzyk, aż po jęk bólu. Spektakl był zarówno doskonałą interpretacją tekstu poety, jak i niewiarygodnie sugestywnym oddaniem tego, co mogło rozgrywać się na ulicach Warszawy podczas Powstania. Nic nie było nadmiernie uwypuklone, urozmaicone, czy „przedobrzone”, a każdy dźwięk, krzyk, czy uderzenie były narracyjnie i sytuacyjnie uzasadnione. Ponadto, w sposób wręcz niewiarygodny, muzyka współgrała z każdym wyśpiewanym wersem. Mateusz Pospieszalski zafundował poznańskiej widowni mocną, prawdziwą, lecz niewymuszoną i nienatrętną lekcję historii na wyjątkowo wysokim poziomie artystycznym.

Bal w operze, który zakończył pierwszy dzień Festiwalu, stał się okazją do wzięcia delikatnego oddechu po ciężkim i przejmującym wydarzeniu jakim z pewnością był Pamiętnik z Powstania Warszawskiego. Jakkolwiek publiczność mogła myśleć, że po tak dużej dawce emocji, nic już nie zrobi na niej wrażenia – myliła się. Już od pierwszych minut muzyczno-literackiego show do słów Juliana Tuwima i muzyki Leszka Możdżera, widownia została porwana i oczarowana mistrzowską aranżacją, kompozycją i wykonaniem. Satyryczny poemat Tuwima został zagrany, zaśpiewany i odegrany, a wszystko w pełni ze sobą harmonizowało, pochłaniając uwagę publiczności. Dynamiczny, dygresyjny, prześmiewczy, nieco abstrakcyjny i obrazoburczy tekst został doskonale zinterpretowany przez reżysera Wojciecha Kościelniaka, aktorów-śpiewaków oraz twórcę muzyki, Leszka Możdżera. Było zabawnie, zaskakująco, odważnie i niebanalnie, a zgromadzona pod sceną widownia przeniesiona została w świat farsy, rewii, kabaretu i wodewilu, okraszonego klimatem szopek politycznych. Osadzony w realiach XX-lecia międzywojennego poemat, pomimo swojego skomplikowania i wplecenia wielu trudnych dziś do wychwycenia i zrozumienia odniesień i nawiązań, okazał się być bardzo aktualny i świeży.  Szczególnie w swojej warstwie językowej, która powstała niemal sto lat temu, a mimo to wydaje się nad wyraz współczesna.

Bardzo ciekawym rozwiązaniem towarzyszącym spektaklowi Bal w operze było wyświetlanie na scenie, pełnego neologizmów i zabaw językowych poematu. Dzięki temu zabiegowi widz mógł śledzić poszczególne słowa wyśpiewywanego w sposób kabaretowo-groteskowy i celowo przerysowanego dzieła Juliana Tuwima.

Drugiego dnia Festiwalu publiczność znalazła się w magicznym świecie abstrakcji, a wszystko za sprawą występu kwartetu Ambrose Akinmusire. Kwartet zaprezentował przedpremierowe utwory z nagrywanej właśnie za oceanem, płyty. Na scenie pojawili się również Leszek Możdżer wraz z Dominikiem Bukowskim i fenomenalnym Atom String Quartet. Artyści zagrali kompozycje pianisty napisane na wibrafon i kwartet smyczkowy, dając swoim występem dowód na to, że w muzyce nie istnieją żadne granice. Świat muzyki klasycznej doskonale przenika się i współistnieje z takim gatunkiem jak jazz.

Enter Enea Festiwal to wydarzenie niecodzienne i wielkie. Leszek Możdżer po raz kolejny pokazał fascynujący świat muzyki oraz wzbudził w publiczności dźwiękowy apetyt na kolejne edycje. Wdzięczność i szczery zachwyt publiczności wyrażone poprzez długie, spontaniczne i wytrwałe owacje na stojąco wieńczące każdy festiwalowy występ, są chyba najlepszą nagrodą dla organizatorów tego wyjątkowego wydarzenia.