W sobotni wieczór na deskach Teatru Wielkiego w Poznaniu odbyła się niezwykła premiera Carmen Georgesa Bizeta. Reżyser Denis Krief oraz kierownik muzyczny Bassem Akiki powrócili do źródeł i pokazali operę w jej pierwotnej wersji. Udowodnili, że piękna Carmen wcale nie była Hiszpanką, a historia tragicznej miłości mogła wydarzyć się na ulicach Paryża.

03 marca 1875 roku w Paryżu odbyła się premiera opery Carmen Georgesa Bizeta. I chociaż dzisiaj wydaje się to niewiarygodne, spektakl nie wzbudził zachwytu publiczności. Wręcz przeciwnie, uznany został za wulgarny i kontrowersyjny. Połączenie komizmu z tragizmem wzbudziło niesmak francuskiej widowni, która nie doceniła mistrzostwa ukrytego w dziele Bizeta. Chłodne przyjęcie ze strony publiczności spowodowało nie tylko smutek, ale załamanie nerwowe kompozytora, który zmarł zaledwie trzy miesiące później.

Po jego śmierci, Ernest Guiraud poddał partyturę kilku przemianom – fragmenty mówione zastąpił recytatywami, wprowadził również balet do IV aktu. Jesienią tego samego roku nowa Carmen zadebiutowała na deskach Opery wiedeńskiej, gdzie została okrzyknięta arcydziełem. Do dzisiaj jest to jedna z najpopularniejszych oper na świecie.

Libretto autorstwa Henri Meilhaca i Ludovic Halevy, które powstało na podstawie noweli autorstwa Prospera Merimee, opowiada historię burzliwych uczuć – od gwałtownej miłości przez zazdrość aż po nienawiść. Eksplozja namiętności splotła ze sobą piękną robotnicę z fabryki cygar z żołnierzem Don José i torreadorem Escamillo. Miłosny trójkąt musiał zakończyć się tragedią.

Niezapomniana muzyka, akcja pełna napięć i zachwycająca swoją egzotyką Hiszpania złożyły się na ogromny, chociaż spóźniony, sukces opery. Obecnie jest to najczęściej wystawiana opera na całym świecie, a motywy muzyczne skomponowane przez Bizeta są jednymi z najbardziej rozpoznawalnych utworów muzyki klasycznej. Któż bowiem nie zna słynnej Habanery z I aktu, Toastu torreadora czy niezwykle żywiołowej Uwertury?

W powszechnej świadomości widzów na całym świecie opera kojarzona jest z ciemnowłosą pięknością, długimi i barwnymi sukniami oraz gorącą muzyką flamenco. Cygańskie stroje, namiętna miłość i gorący torreador to pierwsze skojarzenia widzów z Carmen. A jednak trzeba pamiętać, że Bizet urodził się i mieszkał we Francji. Co więcej, nigdy w życiu nie był w Hiszpanii. Jego arcydzieło oparte było wyłącznie na wyobrażeniach i odczuciach dotyczących Andaluzji, gdzie umieszczono akcję opery.

O francuskim rodowodzie opery Bizeta przypomnieli Denis Krief – urodzony w Tunezji reżyser, wykształcony muzycznie we Francji, a pod względem reżyserii – we Włoszech oraz libański dyrygent Bassem Akiki. Ich wspólna wersja Carmen miała swoją premierę w sobotę, 24 maja na deskach Teatru Wielkiego w Poznaniu.

Carmen1-477

Poznańska Carmen jest wyjątkowa przynajmniej z kilku powodów. Przede wszystkim publiczność ma okazję usłyszeć dzieło w jego pierwotnej formie. Zarówno reżyser, jak i dyrygent zdecydowali się na wystawienie opery w duchu francuskim ograniczając wpływy hiszpańskie wyłącznie do warstwy muzycznej. Muszę jednak przyznać, że za sprawą Bassema Akiki także muzyczna strona poznańskiej inscenizacji ma w sobie więcej z francuskiej elegancji niż z ognistego temperamentu Andaluzji. Ogniste dźwięki kojarzone powszechnie z torreadorami i cygańskimi taborami zostają zastąpione przez delikatne i subtelne brzmienie orkiestry.

Scenografia zbudowana na deskach poznańskiej opery również odbiega od powszechnego wyobrażenia – jest prosta, może nawet trochę chłodna i skromna. Stroje noszone na scenie w niczym nie przypominają bogato zdobionych, barwnych, cygańskich sukien. Nawiązują raczej do paryskiej mody z początku XX wieku. Kraciaste koszule i marynarki noszone przez mężczyzn oraz spodnie i płaszcze, w którym występują kobiety dodatkowo podkreślają francuskie pochodzenie opery.

Carmen1-503

W poznańskiej odsłonie Carmen nacisk zostaje położony na relacje międzyludzkie. Jak powiedziała, jeszcze przed premierą, Helena Zubanovicz – odtwórczyni tytułowej roli,  nie jest istotne, gdzie mieszka Carmen. To, co jest istotne w operze Bizeta to dialog pomiędzy bohaterami. Ważne staje się słowo – zarówno to wyśpiewane, jak i to wypowiedziane. Piękna cyganka mogłaby równie dobrze urodzić się i żyć we Francji, Polsce, czy Kanadzie – ważne jest to, co przeżywa i co czuje.

Emocje to druga, równie ważna, wartość tej opery. Kształtują one indywidualny charakter poznańskiej interpretacji, która mocno oparta na oryginalnej partyturze, nie pozostawia zbyt wiele miejsca na swobodę. A jednak dzieło wystawione przez Denisa Kriefa i Bassema Akiki wyróżnia się spośród wielu interpretacji Carmen, które powstały na przestrzeni wieku. Przede wszystkim ich wizja skupia się na emocjach, relacjach i odczuciach bohaterów. Subtelnie zagrana muzyka doskonale uzupełnia to wszystko, co publiczność ogląda na scenie. Z kolei brak przepychu w scenografii i strojach śpiewaków kieruje uwagę widza w stronę warstwy muzycznej. W poznańskiej odsłonie opery Bizeta wszystko idealnie ze sobą współgra – emocje solistów z brzmieniem orkiestry, relacje łączące bohaterów z głosami śpiewaków. Poznańska Carmen, choć uwodzicielska i pełna namiętności, jest delikatna i wyrafinowana. Pełna francuskiej elegancji, a jednocześnie targana emocjami.

Carmen1-823

fot. Katarzyna Zalewska (udostępnione przez Teatr Wielki w Poznaniu)

 

Powiązane artykuły

1. Denis Krief o poznańskiej Carmen (20,5,2014)