Krzysztof Kiljański - WięcejSpokojne ballady – Bella czy Nie zapomnę przeplatane dynamicznymi utworami z pogranicza takich gatunków jak pop, pop-rock czy country – w połowie czerwca ukazał się nowy album Krzysztofa Kiljańskiego zatytułowany Więcej. To muzyczna podróż przez życie, w którą artysta zabiera słuchaczy.

Płyta utrzymana jest w stylistyce ambitnego popu, który wciąż niestety pozostaje poza kręgiem zainteresowań ogólnopolskich rozgłośni radiowych. A szkoda, bo album jest naprawdę wart przesłuchania – odnajdziemy tu bowiem melodie przyjemne i łatwo wpadające w ucho. Układ piosenek na krążku symbolizuje podróż przez życie, od momentu wyruszenia w drogę, poprzez nieszczęśliwą miłość i kolejne upadki aż po spotkanie ze świętym Piotrem. Nie jest to jednak album smutny, czy melancholijny – wręcz przeciwnie, płynie z niego ogromna dawka życiowego optymizmu i wiary we własne siły.

Więcej to płyta bogata instrumentalnie – oprócz gitar i perkusji usłyszymy tu również fortepian i charakterystyczne dla twórczości Krzysztofa Kiljańskiego organy Hammonda, na których gra Marcin Cichocki. Więcej to również ambitne teksty w większości autorstwa samego wokalisty i Ewy Andrzejewskiej. Stanowią one dojrzałą refleksją na temat miłości, rozstania,  przemijania, porażek życiowych i twardych upadków.  Wokalista dostrzega również nieustający pęd dnia codziennego, który zabija radość życia – a przecież „jesteśmy tu tylko na chwilę”.

Płyta jest kompilacją chwytających za serce ballad, do których wokalista przyzwyczaił swoich słuchaczy już dawno, ale również piosenek dużo dynamiczniejszych, jak chociażby otwierający całą płytę utwór W drodze. Do tańca porywają także Nie rozłączaj się i Fabi, w których słychać mocny rytm perkusji. Dodatkowo na krążku znalazł się utwór Więcej w wersji anglojęzycznej.

Album zawiera dziesięć piosenek, które Krzysztof Kiljański współtworzył ze znakomitym kompozytorem, aranżerem, człowiekiem orkiestrą – Marcinem Kindlą, będącym również producentem płyty. W przypadku dwóch piosenek udało im się pozyskać do współpracy duet kompozytorów i producentów, jaki stanowią Jud Friedman i Allan Rich. Obaj tworzyli między innymi dla największych artystów, takich jak: Whitney Houston, Tina Turner, Rod Stewart, czy Ray Charles. Taki zespół ludzi zaangażowanych w produkcję albumu musiał skutkować sukcesem – tym muzycznym, brzmieniowym, który powoduje, że album na długo pozostaje w pamięci, a poszczególne utwory nucą się właściwie same, nieświadomie podążając za słuchaczem, który wciąż chce więcej i więcej.