HeyMiniony weekend z pewnością należał do zespołu Hey, który wystąpił w poznańskiej Arenie aż dwukrotnie. Koncert był częścią jubileuszowej trasy Fayrant Tour, którą zespół nie tylko świętuje 25 lat obecności na polskiej scenie muzycznej, ale również żegna się ze swoimi fanami.

Ponad osiem tysięcy poznaniaków bawiło się w poznańskiej Arenie na dwóch koncertach zespołu Hey. Legenda polskiego rocka zagrała w piątkowy i sobotni wieczór. Była to muzyczna podróż przez dwadzieścia pięć lat istnienia zespołu, zaklęta w ich największych przebojach. Publiczność usłyszała takie utwory jak chociażby: One of them, Dreams, Schisophrenic family zaśpiewana w piątkowy wieczór z duecie z Titusem z poznańskiej kapeli metalowej Acid Drinkers, Ho, Teksański, Anioł, Misie, Heledore Babe, czy List, który w sobotę bardzo emocjonalnie zaśpiewał kolejny gość specjalny – Igor Herbut z zespołu LemON. Były też nowsze, doskonale znane publiczności utwory – [sic!]. Cisza, ja i czas, Mimo wszystko czy Prędko, prędzej i 2015 – ostatnie dwa z krążka Błysk wydanego w 2016 roku. Wśród gości zaproszonych przez zespół na poznańskie koncerty byli wspomniani już wcześniej Titus oraz Igor Herbut, a także poznańska wokalistka Mela Koteluk i założyciel zespołu Hey – Piotr Banach, któremu towarzyszyła Kafi. Muzyczne przeboje uzupełniły wspomnienia i zabawne historie z dwudziestopięcioletniej historii zespołu.

Oba koncerty zakończył utwór Moja i twoja nadzieja, odśpiewany za każdym razem wspólnie z publicznością, świecącą zapalniczkami, telefonami komórkowymi, a nawet latarkami. Arena dwukrotnie rozbłysła światłem fanów zespołu, dla których informacja o zawieszeniu działalności przez grupę Hey wciąż jest nieco abstrakcyjna. Trudno bowiem uwierzyć, że grupa, która ma na swoim koncie niemal wszystkie możliwe do zdobycia nagrody, niezliczoną ilość przebojów, a także kilka Złotych i Platynowych albumów, tak po prostu zniknie ze sceny.

Oczywiście, nie obyło się bez bisów. Fani zespołu długo nie chcieli zakończyć tego wspaniałego, pełnego wzruszeń spotkania z legendą polskiej muzyki rockowej. Coś czuję, że nie było to wcale ostatnie muzyczne słowo, jakie powiedział zespół Hey – wbrew ostatnim słowom wyśpiewanym przez Katarzynę Nosowską podczas sobotniego koncertu, „gdy w pewną zimową noc zgaśnie światło”. I zgasło – fani powoli wrócili do swoich domów, ale w pamięci na długo pozostaną piosenki, pełne życiowych tekstów o czymś, niezapomnianych dźwięków i wzruszeń, które w miniony weekend dwukrotnie wypełniły poznańską Arenę.