Wyszedł z siebie i nie wróciłNa rynku wydawniczym pojawiło się kolejne literackie świadectwo naszych czasów autorstwa Tomasza Jastruna. Po Rzece podziemnej, w której autor podjął temat postępującej depresji, nadszedł czas na żegnanie się z życiem będąc w sile wieku.

Bohaterem powieści jest malarz pogrążony w artystycznym kryzysie. Jego życie, pozbawione jakiejkolwiek weny twórczej, ogranicza się do porannej kawy, oglądania wiadomości telewizyjnych oraz rozmów na portalach społecznościowych. Obok załamania zawodowego, pojawia się również kryzys małżeński i zerwanie, i tak już powierzchownych, relacji z żoną. Dodatkowo organizm zaczyna odmawiać posłuszeństwa, przez co bohater coraz częściej staje się pacjentem rozmaitych lekarzy. Pojawia się nawet myśl o skróceniu własnych cierpień i świadome odejście z tego świata, przy użyciu cyjanku.

Nie bez znaczenia dla stanu psychicznego bohatera, pozostaje aktualna sytuacja polityczna i trwająca w Polsce zimna wojna domowa. Wyszedł z siebie i nie wrócił, podobnie jak Rzeka podziemna, to powieść mocno osadzona we współczesnych realiach społecznych i politycznych. Wojna pomiędzy partiami, postępująca dyktatura rządzących, a także brak nadziei na przyszłość, wzmagają niezadowolenie z życia. Bohater zapada się w sobie i tworzy własny, niedostępny dla nikogo, świat, w którym jest tylko on i smutna, otaczająca go rzeczywistość.

Są również krytycy, którzy coraz częściej odrzucają jego malarstwo. Osamotniony artysta staje wobec własnej niemocy. Pozbawiony sensu życia, zaczyna zastanawiać się nad przeszłością i działalnością opozycyjną, która, jego zdaniem, została całkowicie zmarnowana. Wszystko, o co kiedyś walczył, przestało mieć znaczenie, a władza coraz częściej podważa sens dawnych działań solidarnościowych.

Książka Tomasza Jastruna pełna jest ironii i kpiny skierowanej wobec współczesnej rzeczywistości. Czy jest to wyłącznie fikcja literacka, czy też zapis własnych przemyśleń dotyczących Polski? Trudno bowiem pominąć fakt, iż autor przez wiele lat był związany z opozycją. Być może nakreślony w powieści obraz polskiego inteligenta w chwili, w której kończy się jego świat, a w życie wkradają się niemoc i samotność, to nie tylko wytwór wyobraźni autora, ale odzwierciedlenie własnego samopoczucia. Jedno jest pewne – jest to książka niezwykle prawdziwa, balansująca na granicy fikcji literackiej i reportażu ubranego w poetyckie słowa.