Zielone migdałyW pierwszych dniach lutego, nakładem Wydawnictwa Czarne ukazał się przejmujący reportaż Pawła Smoleńskiego – Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie. Książka jest owocem podróży do Iraku i Kurdystanu, jakie autor odbył na przestrzeni dziesięciu lat. Zielone migdały to poruszający zapis walki o wolność, niezależność i niepodległość mniejszości etnicznej zamieszkującej Irak oraz sąsiadujące z nim Iran i  Turcję. Walki, która miała bardzo krwawe rozdziały i wciąż nie została zakończona.

Paweł Smoleński, reporter i publicysta jest autorem takich książek jak: Irak. Piekło w raju, Izrael już nie frunie, czy Oczy zasypane piaskiem. 3 lutego swoją premierę miał reportaż Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie, w którym autor przybliża trudną i krwawą historię ludzi z gór, którzy przez lata walczyli o zachowanie własnej kultury, tradycji i tożsamości. I nie była to łatwa walka.

Pytanie po co światu Kurdowie zadane w tytule reportażu jest tak samo bezsensownym pytaniem, jak po co światu góry, figowce czy Romowie. Z religijnego punktu widzenia, każde istnienie jest związane z boskim planem i ma swoje miejsce na ziemi. Można jedynie zadać pytanie o miejsce, które zostało Kurdom przeznaczone. Nie mają własnego państwa, ale posiadają swoją małą ojczyznę. Kurdystan rozciąga się na terytorium należącym do trzech państw: Iranu, Iraku i Turcji. Mają też swoją flagę, która powiewa na budynkach administracyjnych i, coraz częściej, również na prywatnych domach. Mają też własny parlament, chociaż jego posiedzenia nie należą do łatwych. Mają też wspólną przeszłość, która jednoczy Kurdów bardziej niż język, religia, kultura, tradycja czy więzy krwi. Historia, o której trudno jest zapomnieć, bo naznaczyła się krwawą walką o wolność i niepodległość, stanowi najważniejszy fundament ich tożsamości.

Paweł Smoleński w swoim reportażu Zielone migdały przybliża okrutne dzieje Kurdów wypełnione kolejnymi powstaniami i pacyfikacjami. Zabijano ich w Turcji, Iranie, Syrii, Iraku, a także na Kaukazie, gdzie z rozkazu Stalina Kurdów wywożono bydlęcymi wagonami w głąb Azji, bez prawa do powrotu. Zakrojona na szeroką skalę Operacja Al-Anfal, podczas której wysiedlano całe wsie, mordowano mężczyzn, gwałcono kobiety, palono domy, a także zatruwano przy pomocy broni chemicznej całe osady, miała na celu zniszczenie narodu kurdyjskiego. Zagłady, podczas której w zaledwie kilka miesięcy zaginęło ponad sto osiemdziesiąt dwa tysiące Kurdów, a uchodźców liczono na dwa miliony, dokonał dyktator Saddam Husajn. Pamięć o tych wydarzeniach jest wciąż żywa w tradycji Kurdów, którzy mimo upływu czasu wciąż poszukują na terenach pustynnych masowych grobów.

Ale Zagłada, jakiej dokonano podczas Operacji Al-Anfal nie była jedyną, podczas której Kurdowie musieli bronić swojej tożsamości. Śmierć dyktatora nie zatrzymała fali nienawiści skierowanej wobec mniejszości etnicznej zamieszkującej Kurdystan. „Zbrodnia na Kurdach to nie tylko tureckie i irańskie czystki, syryjskie bestialstwo, Al-Anfal i inne masakry, ale także zabijanie kultury, języka obyczajów. Mój naród nie mógł się normalnie rozwijać, najeźdźcy i okupanci rwali łączność między pokoleniami, oddzielali jedną społeczność od drugiej” – mówi na stronach książki Pawła Smoleńskiego jeden z Kurdów.

A jednak cierpienie nie zdusiło niepodległościowych marzeń. Wprost przeciwnie – Kurdowie nauczyli się cierpliwości, podjęli trudną i długą walkę o wolność. I chociaż pamięć o tragicznych dla całego narodu wydarzeniach jest wciąż żywa, nie determinuje teraźniejszości. Kurdowie z nadzieją spoglądają w przyszłość i wierzą, że są na dobrej drodze do budowania samodzielnego państwa.

Wbrew pozorom, reportaż Zielone migdały nie jest smutną opowieścią o martyrologii Kurdów. To książka pełna radości, optymizmu i nadziei. Przebija przez nią wola walki i chęć budowania otwartego, tolerancyjnego społeczeństwa opartego na wspólnej tradycji i kulturze. Pamięć o przeszłości ma pozostać jedynie smutnym wspomnieniem i przestrogą dla kolejnych pokoleń. Na przestrzeni lat Kurdowie nauczyli się walczyć i pięknie cierpieć. Teraz chcą pokazać, że potrafią również budować i patrzeć w przyszłość. I właśnie z tą nadzieją na lepsze jutro, pozostaje czytelnik po przewróceniu ostatniej strony reportażu Pawła Smoleńskiego.