Późną nocą zakończyła się ósma edycja Festiwalu Ethno Port, który przez cztery dni gościł w przestrzeniach Centrum Kultury Zamek w Poznaniu. Było energetycznie i klimatycznie, radośnie i refleksyjnie, skocznie i balladowo, a przede wszystkim muzycznie i wielokulturowo. Wśród artystów, którzy wystąpili na trzech festiwalowych scenach byli goście z Senegalu, Mali, Portugali, Republiki Południowej Afryki, Mauretanii, Grecji, Etiopii, Francji, Irlandii, Peru i Hiszpanii. Zagrały również polskie formacje: Dom Tańca Poznań, Lautari, Masala Soundsystem, Kapela Maliszów, Čači Vorba, Sutari i Sefardix Trio. Łącznie podczas tegorocznego Ethno Portu odbyło się aż 18 koncertów, w tym 6 darmowych.

Tegoroczna edycja odbywała się pod wspólnym hasłem Wszyscy jesteśmy migrantami, które obejmowało niemal 50 różnych wydarzeń – koncerty, warsztaty, spotkania z artystami, seanse filmowe, międzynarodowy piknik na trawie i wystawę Zobaczyć Niewidzialne. W Holu Wielkim zamku cesarskiego zagościły barwne dywany, kolorowe chusty i stroje z całego świata. Każdy mógł przymierzyć indyjskie sari, gorset łowicki, czy tradycyjny strój Bamberki, a także spróbować potraw z Maroka, Japonii, Kirgistanu, czy Włoch. Organizatorzy Ethno Portu po raz kolejny przekonywali, że przenikanie się różnych kręgów kulturowych powinno prowadzić do powstania nowych wartości, a nie sprzyjać konfliktom i szerzeniu się nienawiści, i nietolerancji. Tym, co najpełniej oddaje klimat wielokulturowości jest muzyka, która nie zna żadnych granic – państwowych, narodowych, etnicznych, czy rasowych.

Ethno_port_2015_-_Catrin_Finch_i_Seckou_Keita_fot._M.KacUniwersalizm muzyki najpełniej był odczuwalny podczas koncertu inauguracyjnego, na którym wystąpili Catrin Finch, harfistka z Walii i Seckou Keita, pieśniarz kontynuujący tradycję griotów, a jednocześnie wirtuoz kory z Senegalu. Artyści zaproponowali festiwalowej publiczności magiczną i absolutnie niezwykłą instrumentalną rozmowę na ponad 100 strun. Swoim talentem i wrażliwością muzyczną udowodnili, że muzyka nie ma ograniczeń, i doskonale może łączyć to, co pozornie jest odległe od siebie. Wieczór spędzony w towarzystwie dwóch tradycyjnych instrumentów szarpanych – walijskiej harfy posiadającej 47 strun oraz zachodnioafrykańskiej kory z 21 strunami, był prawdziwym świętem dźwięków, magii, melancholii i wielokulturowości. Oczarowana publiczność nie chciała pozwolić, aby muzycy opuścili scenę, a długie owacje na stojąca naprawdę wzruszyły młodych artystów.

Ethno_port_2015_-_Lula_Pena_-_fot._M.KaczynskiCatrin Finch i Seckout Keita, którzy spotkali się zupełnie przypadkowo w brytyjskim teatrze, nie byli jedynymi artystami, którzy zaczarowali poznańską publiczność. Dzień później na Dziedzińcu Zamkowym wystąpiła portugalska pieśniarka fado, Lula Pena. Melancholijne opowieści pełne pasji, bólu i tęsknoty stworzyły magiczny świat, z którego słuchacze nie mieli ochoty wychodzić. Koncert, jak można było się spodziewać, zakończył się długimi owacjami na stojąco. Dzień później magiczną atmosferę Dziedzińca Zamkowego wytworzył Ross Daly, Irlandczyk na stałe mieszkający w Grecji. Podczas swoich licznych podróży po świecie artysta poszukuje języka dialogu z tym, co jest postrzegane jako święte. Podczas pobytu w Indiach i Afganistanie rozpoczął naukę gry na tradycyjnych instrumentach strunowych, a po przeprowadzce na Kretę skonstruował lirę według autorskiego projektu. Dźwięk tego niezwykłego instrumentu poznaniacy poznali w sobotni wieczór. Było naprawdę magicznie, a muzyka okazała się być silniejsza od  ulewnego deszczu, który w żaden sposób nie zakłócił koncertu. Publiczność Ethno Portu pokazała, że muzyka nie tylko nie zna żadnych granic, ale również nie boi się niesprzyjających warunków atmosferycznych. Padający deszcz nie przeszkodził słuchaczom w zanurzeniu się w delikatnie orientalny, egzotyczny świat dźwięków płynących ze sceny.

Ethno Port to przede wszystkim wysoki poziom artystyczny i różnorodność prezentowanej muzyki. Oprócz spokojnych, refleksyjnych koncertów, na ethnoportowych scenach wystąpili artyści, którzy porwali publiczność do tańca. Pierwszy festiwalowy dzień zakończył się potańcówką, którą poprowadził dobrze znany Dom Tańca Poznań. Archaiczna muzyka i tradycyjne formy tańca, głównie korowodowego, przekonały poznaniaków do wspólnej zabawy trwającej  niemal do białego rana.

Ethno_port_2015_-_Abavuki_fot._M.KaczynskiRównie energetyczny okazał się koncert formacji Abavuki z Republiki Południowej Afryki. Ośmiu muzyków wykorzystując afrykańskie instrumenty perkusyjne i dęte stworzyło autorską wersję wibrującego i porywającego afrobeatu. W rytm wygrywanej muzyki kołysała się cała publiczność zgromadzona na trawniku przed Zamkiem. Były wspólne śpiewy, wielokrotne bisy i wirtuozerskie popisy artystów, każdorazowo nagradzane gromkimi brawami.

Podczas tegorocznego Festiwalu silną reprezentację miała polska scena world music. Poznańskiej publiczności zaprezentowały się takie zespoły jak Lautari, Kapela Maliszów, Čači Verba specjalizująca się w żywiołowej mieszance muzyki cygańskiej, bałkańskiej i karpackiej, a także Sefardix Trio, Sutari i Masala Soundsystem. Cechą charakterystyczną tej ostatniej formacji jest przekraczanie granic, zarówno tych muzycznych, jak i kulturowych. Ich brzmienie jest mieszanką elektro-etno-ragga-punk-hip hop. Zderzenie tradycyjnych brzmień instrumentów orientu z bębnami i syntezatorami dało wrażenie dźwiękowego balansowania pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, co zachęciło festiwalowiczów do zabawy do późnych godzin nocnych.

Koncertom towarzyszyły warsztaty mistrzowskie prowadzone przez gości Festiwalu, a także warsztaty dla najmłodszych, które odbywały się w ramach programu Małe Ethno. Były też spotkania migrantów, seanse filmowe i potańcówki w klubie festiwalowym kończące się nad ranem.

Taki właśnie jest poznański Ethno Port – wielokulturowy, otwarty, tolerancyjny, muzyczny i taneczny. Jak co roku, publiczność nie zawiodła doceniając wirtuozerię i kunszt występujących na scenie artystów, a organizatorzy zadbali o najwyższy poziom artystyczny Festiwalu.

 [fot. M. Kaczyński]