Nadchodzi ogieńOd dłuższego czasu rośnie popularność na pisanie książek. Autorami zostają blogerzy, muzycy i aktorzy. Niestety, w wielu przypadkach znaczenie słowa „książka” jest mocno nadużywane, a słowo pisane zastępują liczne fotografie opatrywane krótkimi tekstami. W gronie aktorów, którzy odnaleźli w sobie nową pasję literacką znalazła się znana i lubiana Gillian Anderson, czyli serialowa agentka Scully  Z Archiwum X. W maju na rynku pojawiła się debiutancka powieść aktorki, Nadchodzi ogień. Czy jest to dzieło znaczące, czy  może lekka książka do czytania przed zaśnięciem?

Gillian Anderson – aktorka, reżyserka, scenarzystka i pisarka, która popularność zawdzięcza roli Donny Scully w serialu Z Archiwum X. Podobno od lat interesowała się pisarstwem i bardzo chciała swoje zainteresowania przelać na papier. Do spełnienia literackiego mareznia namówił ją Jeff Rovin, publicysta i pisarz, specjalizujący się w biografiach, powieściach fantasy i sci-fi.  Stał się także trochę pomijanym współautorem pierwszej powieści Anderson, Nadchodzi ogień, która jest pierwszym tomem serii Saga końca ziemi.

Akcja powieści rozpoczyna się w Nowym Jorku, gdzie zostaje napadnięty hinduski ambasador w Stanach Zjednoczonych. Jego nastoletnia, utalentowana córka Maanik bardzo przeżywa ten atak. Pomimo, że bezpośrednio nie odniosła w nim obrażeń zaczyna przejawiać dziwne objawy, ataki, samookaleczenia. Ze względu na tabu kulturowe, w którym wszelkie przejawy choroby psychicznej uznawane są za opętanie przez demony, rodzina dziewczyny próbuje ukryć całą sprawę. Opiekę nad dziewczyną powierzają doświadczonej lekarce – psychiatrze, Caitlin O’Harze. Specjalizuje się ona w leczeniu traum u dzieci i młodzieży powstałych n skutek wypadków i katastrof. O’Hara nie może jednak ustalić, co jest powodem dziwnego zachowania nastolatki. Pomimo stosowania wielu zróżnicowanych technik, leczenie nie przynosi żadnych rezultatów, a sama O’Hara zaczyna popadać w stany lękowe. Objawy podobne do tych, które przejawia Maanik zaczynają pojawiać się w innych częściach globu  – na Haiti oraz w Iranie. Co łączy te sprawy? Dlaczego młodzi ludzie zachowują się tak, jakby zostali opętani? Na te i inne pytania próbuje odpowiedzieć pani psychiatra.

Nadchodzi ogień jest lekką rozrywką, idealną na długi wieczór, aby chociaż na chwilę móc wyłączyć się z codzienności i, wraz z bohaterami, zgłębić tajemnicze symbole i wypadki. Nie jest to literatura sci-fi w najwyższej artystycznie formie, ale zdecydowanie przyjemnie się ją czyta. Anderson zamieściła w niej absolutnie wszystko – celtyckie symbole, wierzenia Wikingów, tajemnicze i pradawne języki, egzorcyzmy, czarownice, voodoo, kosmitów, a nawet zaginioną Atlantydę. Inspiracje autorki i poruszone przez nią wątki można wymieniać jeszcze długo. Pytanie czy ma to sens?

Nadchodzi ogień jest lekturą zajmującą, ale na krótko, jest pozycją, o której szybko się zapomina. Dostarcza czytelnikowi rozrywki, ale wyłącznie w chwili trzymania jej w rękach. Nasuwa się pytaniem, czy Anderson starczy zapału do napisania kolejnych tomów Sagi? Być może, Rovin sam dopisze dalsze losy Caitlin O’Hary, sprawiając, że jego nazwisko na okładce zostanie wydrukowane większymi literami.

Zaletą książki jest fakt, iż główna bohaterka łączy w sobie wszystkie najlepsze cechy postaci wykreowanych przez Anderson, stając się dociekliwym psychiatrą, któremu nie obce są zjawiska paranormalne. Potwierdza to tezę, iż aktorka zgłębia zagadnienia poruszane przez seriale, w których występuje.

Nadchodzi ogień zainteresuje przede wszystkim fanów Gillian Anderson, a także miłośników lekkich thrillerów o charakterze sci-fi. Momentami może się nawet wydawać, że debiutancka powieść aktorki jest tylko kolejny odcinkiem serialu Z Acrhiwum X, który po 13 latach powróci na ekrany telewizorów. Tylko Davida Duchovnego brak.