Folwark fot. Bartek Wielgosz2Człowiek nie jest jedynym i najważniejszym mieszkańcem Ziemi. Jest raczej zapatrzonym w siebie egoistą i ignorantem, który zapomniał, o tym jak bardzo jego życie uzależnione jest od świata przyrody. Taki manifest wygłosili członkowie Teatru Srebrna Góra tworząc wystawiany w Poznaniu spektakl Folwark. Dramat, którego premiera odbyła się w piątek na Scenie Roboczej podejmuje trudną dyskusję o stosunku współczesnych ludzi do zwierząt.

Scena Robocza to projekt artystyczny, który od września 2012 roku podejmuje próbę usystematyzowania zjawiska teatru poszukującego poprzez stworzenie regularnej sceny teatrów niezależnych. Obecni rezydenci, Teatr Srebrna Góra to nieformalna grupa tworzona przez absolwentów wrocławskiej PWST, profesjonalnych aktorów i artystów cyrkowych, inicjowana przez Katarzynę Donner (absolwentkę reżyserii teatru lalek i akrobatkę powietrzną) oraz Bartka Wielgosza (kowala-metaloplastyka, twórcę scenografii i instalacji plastycznych) rezydująca na stałe w miasteczku Srebrna Góra.

Grupa zakłada rozmaite działania z pogranicza wielu sztuk: teatru, instalacji i sztuk plastycznych, teatru ruchu, tańca i nowego cyrku. Zajmują się również produkcją i realizacją spektakli szeroko rozumianego teatru i nowego cyrku we współpracy z innymi artystami. Swoje artystyczne poszukiwania skierowują w stronę nowej ekspresji w ruchu, dla której punktem wyjścia są powietrzne techniki cyrkowe, teatr tańca i formy plastyczne.

Chwilę po 19 na Scenie Roboczej rozpoczął się spektakl, do którego została zaproszona również publiczność. Kilku widzów miało możliwość zaistnienia na teatralnej scenie, na której toczył się swoisty eksperyment. Aktorzy zarysowali przed widzami temat spotkania – „nieświadome” zabijanie, spożywanie i wykorzystywanie zwierząt. Artyści podczas dyskusji zadawali sobie pytania o moralność masowych ubojni i hodowli, wykorzystując przerażające statystyki i cytaty pojawiające się w dyskursie publicznym. Aktorzy odegrali także dyskusję, która mogłaby pojawić się na forum internetowym – rozmowę między zapalonymi mięsożercami, aspirującymi wegetarianami nieuznającymi ryb za zwierzęta oraz snobami, polecającymi plastry sojowe o smaku salami jako substytut kotletów. Podjęto również kwestię uwikłania zwierząt w świat ludzi – trenowania ich, by zabawiali tłum pragnący taniej rozrywki.

Teatralny manifest miłośników zwierząt na pewno wywarł na obecnych duże wrażenie. Może nie skłonił wszystkich widzów do zostania weganami, lecz otworzył oczy na cierpienie istot, dzięki którym żyjemy na Ziemi. To przecież zwierzęta pomogły nam zasiedlić planetę, a ich mięso dawało siłę do budowania dzisiejszych mocarstw. Na co dzień jednak o tym nie pamiętamy, traktując kupowane w sklepach wędliny,  skórzane buty i torebki jako coś, co od zawsze istniało w takiej właśnie formie. Nie myślimy o tym, że zwierzęta zapłaciły za naszą przyjemność najwyższą cenę, własne życie.