baronowa-jazzuCzy można uciec od swojej przeszłości, czy na zawsze jesteśmy uwięzieni pod grubą warstwą odziedziczonych postaw i dawnych oczekiwań? – pyta samą siebie Hannah Rothschild, autorka biografii Baronowa jazzu. Pytanie to staje się zasadniczą kwestią jej życiowych poszukiwań i podejmowanych przez nią decyzji. Jedna z nich zaprowadziła ją do Nowego Jorku, gdzie szukała śladów siostry swojego dziadka, Victora Rothschilda. Kim była kobieta, której Hannah poświęciła połowę swojego życia?

Pannonica Rothschild była jednym z czworga dzieci Nathaniela Charlesa, głównego spadkobiercy fortuny rodu Rothschildów i pochodzącej z Węgier, Rozsiki. Urodziła się w 1913 roku, przed pierwszą wojną światową, w czasie kiedy jej rodzina była u szczytu władzy. Dzieciństwo Niki przebiegło spokojnie i radośnie w posiadłościach pełnych sztuki. W październiku 1935 roku poślubiła Barona Julesa de Koenigswartera, z którym zamieszkała we Francji. Była właścicielką pięknej posiadłości, nosiła najpiękniejsze suknie i najdroższą biżuterię. Od najmłodszych lat należała do elity i była częścią świata finansowych magnatów. W kręgu znajomych, z którymi się spotykała byli politycy i arystokraci. Poznawała kogo chciała i jeździła dokąd miała ochotę. Nie znała żadnych ograniczeń poza jednym – jej dom często stawał się jej więzieniem. Małżeństwo i przeprowadzka do Normandii miały jej dać wolność i swobodę. Niestety, uciekając od więzów rodzinnych, wpadła pod rygor męża i konwenansów.

Zaledwie trzy lata później wybuchła pierwsza wojna światowa. Dla Niki było to wydarzenie, które przyniosło skrajne uczucia. Okrucieństwo i wszechobecne prześladowania Żydów zmusiły ją do ucieczki z Francji, potem także do wyjazdu z Anglii. Wojna rozdzieliła ją z dziećmi, z którymi spotkała się dopiero w 1947 roku. Jednocześnie wybuch wojny i wstąpienie do Armii Wolnej Francji pozwoliły jej poczuć smak wolności. Po raz pierwszy w całym swoim życiu mogła żyć daleko od konwenansów, zakazów i zasad, które zamykały ją w ciasnym i niedostępnym dla innych świecie.

Po zakończeniu wojny wróciła do męża i ponownie przyjęła rolę przykładnej żony. Nigdy jednak nie zapomniała smaku wolności i nigdy nie przestała marzyć o tym, by uwolnić się od wszelkiej tyranii. Okazja na zmianę swojego życia pojawiła się wraz z przeprowadzką do Meksyku. Nika coraz częściej wyjeżdżała do Stanów Zjednoczonych. Pod pretekstem wizyty u swojej siostry Miriam, odwiedzała nowojorskie kluby, gdzie zatapiała się w muzyce. Miłością do jazzu zaraził ją Victor. Podczas jednego z pobytów w amerykańskiej metropolii Pannonica spóźniła się na samolot i nigdy już nie wróciła ani do męża, ani do dzieci. Odzyskała wolność, której została pozbawiona zaraz po narodzinach.

Zrozumiałam wtedy, że moje miejsce jest tam, gdzie muzyka. Powinnam była coś zrobić. Powinnam się w nią jakoś zaangażować.*

Jednym z powodów, dla których Nika nie wróciła do Meksyku był Thelonius Monk – nowojorski jazzman, którego spotkała kilka lat później w Paryżu. Jego debiutancka płyta, którą otrzymała od swojego przyjaciela tuż przed wylotem, spowodowała, że spóźniła się na samolot. Muzyka Monka była impulsem, który sprowadził ją na zupełnie inną drogę niż ta, po której poruszała się do tej pory. Pragnęła być wolna i chciała zanurzyć się głębiej w świat jazzowych dźwięków.

Świat nowojorskich klubów nie był przyjazny i elegancki. Rządziły w nim alkohol, narkotyki i muzyczna improwizacja. Nika weszła w ten świat całą sobą. Wierzyła, że odnajdzie tam nie tylko wolność, której poszukiwała przez całe życie, ale również szczęście. Czy tak się stało?

Afroamerykańscy muzycy pokochali ją za jej pełne oddanie i majątek. Czując się lubianą i podziwianą, baronowa de Koenigswarter nie żałowała swoich pieniędzy na wystawne przyjęcia, podróże do odległych zakątków Stanów Zjednoczonych i prezenty dla swoich nowych przyjaciół. Nie przywiązywała się do rzeczy materialnych, a pieniądze, które posiadała, miały jej dać szczęście. Nie widziała, albo nie chciała zauważyć, że tak naprawdę muzycy, którzy ją otaczali kochali jej portfel, a nie ją samą. Była dla nich wybawieniem i pomocną dłonią w chwilach zwątpienia i skrajnej biedy. Nawet najwierniejszy przyjaciel, Thelonius Monk wykorzystywał jej słabość do bycia w centrum uwagi. Bo właśnie uwielbienie i szacunek były tym, czego Nika poszukiwała i za co była skłonna zapłacić każdą cenę. Nawet cenę swojego dobrego imienia.

Baronowa jazzu przedstawia historię kobiety, która mogła kupić wszystko, na co tylko miała ochotę. Obracała się w kręgu ludzi bogatych, szanowanych i ważnych dla świata. A jednak czuła się osaczona i samotna. W poszukiwaniu przyjaźni i wolności była zdolna porzucić całe swoje dotychczasowe życie – męża, piątkę dzieci i rodzinne strony. Dla pozornego szczęścia wkroczyła do świata, któremu nie obce były narkotyki, alkohol i łamanie obowiązującego prawa. Podziwiana przez środowisko afroamerykańskich jazzmanów, odrzucona przez osiadłych w Ameryce Europejczyków i zapomniana przez rodzinę, szukała własnego szczęścia. Pragnęła wolności, ale czy znalazła ją naprawdę?

Pannonica de Koenigswarter, nazywana baronową jazzu była kobietą, która nie bała się łamać obowiązujących zasad, wyjść poza konwenanse i podążać własną drogą. Była silna psychicznie i słaba jednocześnie. Przyjaźń, której tak pragnęła zaprowadziła ją do brutalnego świata rządzącego się swoimi prawami. Pragnienie wolności spowodowało, że porzuciła wygodne i wystawne życie. Próbowała odciąć się od swojej rodziny, zapomnieć o swojej przeszłości i swoich korzeniach. Chciała być niezależna i jednocześnie uwielbiana. A jednak, kiedy zmarł jej przyjaciel Monk, znów zanurzyła się, w tak dobrze jej znanej, samotności.

Nicka zmarła 30 listopada 1988 roku mając zaledwie 74 lata. Je ciało osłabione z powodu trudnego życia, żółtaczki i kilku wypadków samochodowych poddało się. To była jej ostatnia ucieczka od przygnębiającej samotności.

 

* Hannah Rothschild, Baronowa jazzu, Wydawnictwo Czarne, 2014, s. 155

 

Współpraca

czarne_logo_pelne