Trzy sceny, cztery dni, piętnastu artystów z całego świata i niepowtarzalna atmosfera, którą wspólnie stworzyli muzycy i publiczność – zakończyła się 7. Edycja Festiwalu Ethno Port. Było pięknie, radośnie i słonecznie, chociaż pogoda okazała się najsłabszym ogniwem tegorocznego Festiwalu. Chłodne wieczory i ulewne poranki nie przeszkodziły jednak we wspólnej ethno portowej zabawie. Podczas czterech dni Festiwalu nie brakowało momentów wzruszających, wywołujących u słuchaczy dreszcze na plecach. Dobór artystów, jak co roku, sprawił, że miłośnicy rozmaitych gatunków i stylów muzycznych bez trudu odnaleźli coś dla siebie. Po raz kolejny uczestnicy Festiwalu udowodnili, że muzyka nie zna granic – kulturowych, religijnych, narodowościowych. Na jednej festiwalowej scenie zagrali artyści z Tunezji, Rumunii, Indii, Korei, Węgier, Republiki Konga, Turcji, Stanów Zjednoczonych, Finlandii, Brazylii, Jamajki, Iranu i Polski.

WWW

Po raz pierwszy w historii Ethno Portu, Festiwal rozpoczął się już w czwartek koncertem inauguracyjnym. Gwiazdą wieczoru był tunezyjski wirtuoz lutni oud, a także kompozytor i wokalista, Dhafer Youssef.  Magiczny koncert był połączeniem jazzowej improwizacji, arabskiego brzmienia ukrytego w oud, eksplozji rytmu oraz klasycznego instrumentarium. Fantazji dodawały niezwykłe możliwości Dhafera, który wykorzystuje swój głos jako dodatkowy instrument.

Piątkowe popołudnie upłynęło pod znakiem bogactwa kulturowego Podlasia. Karolina Cicha i Bart Pałyga zaprezentowali muzykę tradycyjną grup etnicznych zamieszkujących północno – wschodnie krańce Polski. Oprócz bogatego instrumentarium na uwagę zasługuje różnorodność językowa śpiewanych utworów. Publiczność miała okazję wysłuchać tradycyjnych piosenek aż w dziewięciu językach – polskim, ukraińskim, litewskim, rosyjskim, romskim, białoruskim, w jidysz, po tatarsku i w esperanto. Jak podkreślają artyści, ich projekt Wieloma językami, który zaprezentowali w Poznaniu, nie jest rekonstrukcją dawnej muzyki, ale interpretacją dziedzictwa, jakie odszukali na Podlasiu. Podczas swoich występów artyści wykorzystują brzmienie tradycyjnych instrumentów, jak chociażby morinhuur, dotar, drumla, duduk, akordeon, fujarka czy mandola na równi z nowoczesnymi samplerami i looperami. Punktem wyjścia dla tworzonej przez nich muzyki jest melodia i język, natomiast efekt końcowy to współczesna muzyka etno oparta na tradycji regionu Podlasia.

Do wspólnej piątkowej zabawy zaprosiła publiczność rumuńska orkiestra dęta, Fanfare Ciocărlia. Muzycy pochodzą z małej wsi położonej w północno – wschodniej Rumunii. Jest to jeden z niewielu regionów, gdzie przetrwała starodawna ottomańska tradycja orkiestr dętych towarzyszących weselom i pogrzebom. Członkowie kapeli Fanfare Ciocărlia, dzięki swojej żywej i energicznej muzyce, rozpędzili deszczowe chmury zbierające się nad zamkowym parkingiem i sprawili, że w serach słuchaczy zapanowało prawdziwe lato. Lato wypełnione słońcem, pozytywną energią, zapachem kłosów i przede wszystkim pełną swobodą. Bałkański funk zaproponowany przez artystów sprawił, że festiwalowa publiczność już po kilku zagranych dźwiękach odnalazła w sobie pokłady energii i dała się zaprosić do wspólnej zabawy. Koncert przerodził się we wspólną, szaloną imprezę, która trwała dwie godziny.

Piątkowy wieczór zakończył koncert braci Ganesh Kumaresh z Indii oraz występ Jambinai – artystów młodego pokolenia z Korei.

Różnorodność dźwięków, jaką zaproponowali organizatorzy Festiwalu sprawia, że trudno jest jednoznacznie wskazać największą gwiazdę trzeciego dnia Ethno Portu. Jako pierwsza na festiwalowej scenie pojawiła się Transkapela, która świętowała w Poznaniu swoje 10 urodziny. Ich muzyka jest uosobieniem bogactwa kulturowego Karpat – słuchacze odnaleźli tutaj wpływy polskie, rumuńskie, ruskie, węgierskie, romskie, żydowskie i ukraińskie. Swoją twórczość określają jako etniczną muzykę źródłową wzbogaconą współczesnym jazzem i funkiem, ale graną na starych instrumentach bez korzystania z elektroniki. Jak podkreślał Robert Wasilewski artyści nie grają muzyki tradycyjnej, ale czerpiąc z minionego brzmienia Transkarpatii dają słuchaczom własną interpretację dawnej muzyki. Stanowią pomost pomiędzy tym, co minęło, a tym, co współczesne będąc w ten sposób kapelą międzypokoleniową. I właśnie tę międzypokoleniowość można było zaobserwować podczas Festiwalu Ethno Port. Na ich koncercie równie dobrze bawili się najmłodsi uczestnicy, jak i nieco starsi słuchacze.

IF

Węgierskie brzmienie dało się również usłyszeć podczas koncertu kapeli Söndörgő, która wystąpiła w sobotę na Dziedzińcu Zamkowym. Muzycy pochodzą z Szentendre, niedużej miejscowości na północy Węgier, gdzie widoczna jest tradycja południowych Słowian, w tym w dużej części Serbów. Izolacja regionu sprawiła, że muzyka tego regionu odbiega od tradycyjnej muzyki węgierskiej skłaniając się w stronę Bałkanów, Macedonii. W odróżnieniu od innych zespołów węgierskiego kręgu etno, Söndörgő nie opiera swojego brzmienia na instrumentach dętych, co jest cechą charakterystyczną muzyki bałkańskiej. Tym, co wyróżnia muzyków jest wręcz mistrzowskie opanowanie tambury – niewielkiego instrumentu podobnego do mandoliny, stwarzającego ogromne możliwości interpretacyjne. Na scenie towarzyszą mu również akordeon, gitara, kontrabas, trąbka, saksofon oraz tradycyjne drewniane flety i piszczałki. Jest to także zespół, który wykorzystuje gitarę klasyczną jako instrument perkusyjny nadający rytm. Gorący bałkański rytm porwał poznańską publiczność do tańca i wspólnej zabawy.

IF

Nie mniej gorąco było podczas występu bębnistów z Republiki Konga, czyli zespołu Les Tambours de Brazza. Artyści grają na pradawnych bębnach ngoma, prezentując podczas koncertów rytmy różnych grup etnicznych Konga. Wszystko splata ze sobą współczesne brzmienie, które naprawdę porwało festiwalową publiczność. Gorące afrykańskie rytmy sprawiły, że zarówno artyści na scenie, jak i publiczność licznie zgromadzona pod sceną przenieśli się do czasów, gdy całe życie Czarnego Lądu skupiało się wokół wielkiego bębna. Zniknęły podziały kulturowe, a tym bardziej narodowościowe, a muzyka stała się tym, co łączy, bez względu na wszelkie różnice. Członkowie zespołu Les Tambours de Brazza to prawdziwi mistrzowie rytmu, którzy udowodnili, że nie potrzeba posługiwać się jednym językiem, żeby móc się porozumieć. Ich występ stał się zapalnikiem, który uruchomił w publiczności ogromne pokłady energii zamieniając zamkowy parking w prawdziwie afrykańską sawannę.

Emocje powstałe podczas występu muzyków z Republiki Konga ostudził kameralny koncert Taksim Trio. Trzej wirtuozi: Hüsnü Şeniendirici, Ismail Tunçbilek i Aytac Dogan zamienili Dziedziniec Zamkowy w miejsce magiczne wypełnione dźwiękami z pogranicza Wschodu i Zachodu – podobnie jak Stambuł, z którego się wywodzą. Artyści są mocno osadzeni w muzyce i kulturze cygańskiej, co nie przeszkadza im czerpać z bogatej tradycji innych kręgów kulturowych. Podczas poznańskiego koncertu publiczność zanurzyła się w aksamitnych tonach klarnetu, uzupełnionych czystym brzmieniem baglamy oraz przeplatanych barwą kanunu. Muzyka Taksim Trio to muzyczna magia, w której orientalne melodie łączą w sobie dawne dźwięki połączone z bardzo współczesnym podejściem do tradycji. Muzyka zespołu przywołuje Stambuł w całej jego wielkości, wspaniałości i różnorodności. Sama nazwa zespołu jest bardzo mocno związana ze stolicą Turcji. Taksim to nazwa jednego z najruchliwszych i najpopularniejszych placów w Stambule, porównywalny z placem Tahrir w Kairze, czy Alexanderplatz w Berlinie. Ale słowo taksim ma również drugie znaczenie – jest to określenie stosowane do improwizacji instrumentalnej w tureckiej muzyce klasycznej.

Koncert Taksim Trio podczas Festiwalu Ethno Port był doskonałym zwieńczeniem sobotniego dnia. Jak mówią sami artyści, ich muzyka jest przeznaczona zarówno dla serca jak i dla umysłu. Poznański występ formacji był wspaniałą ucztą dla ucha – spokojną, melancholijną, a przede wszystkim magiczną.

Równie magicznym występem był niedzielnym koncert brazylijskiej artystki, Renaty Rosa. W swojej twórczości sięga ona do tradycyjnych rytmów stanów Alagoas i Pernambuco: coco, toré, czyli polifonii wokalnej oraz do maracatu i cavalo marinho. Śpiew łączy ze znakomitą grą na rabeca – strunowym instrumencie smyczkowym o średniowiecznych korzeniach. Zauroczona muzyką północnego wschodu Brazylii, filtruje ją przez własną wrażliwość i łączy z wpływami kultury miejskiej, tworząc wyjątkowe i przepełnione wewnętrzną siłą brzmienie. Niezwykłe zdolności wokalne oraz gorące rytmy brazylijskiej Samby de côco, czyli połączenia muzyki, tańca i poezji wywodzące się z północno-wschodniej Brazylii stworzyły niepowtarzalną atmosferę. Publiczność zachęcona przez artystkę do wspólnej zabawy, tańczyła w rytm brazylijskiej tradycyjnej samby, po to, by za chwilę zasłuchać się w bardzo klimatycznym fado. Niezwykły koncert wyjątkowej artystki docenili nawet najbardziej wymagający melomani.

IF

Równie ciekawym połączeniem różnych stylów muzycznych był wspólny występ jamajskiej grupy Twinkle Brothers i góralskiej kapeli Trebunie Tutki. Oba zespoły połączył wspólny projekt Songs of Glory/ Pieśni chwały. Album dokumentuje nie tylko kolejne, twórcze spotkanie muzyków wywodzących się z odległych stron świata, lecz jest również propozycją dla tych, którzy Szukają, Pamiętają, chcą i potrafią Kochać. Oba zespoły rozkołysały licznie zgromadzoną pod sceną publiczność. Jamajskie słońce, górskie krajobrazy i przesłanie pokoju oraz wzajemnego szacunku ukryte w muzyce sprawiły, że koncert zamienił się we wspólną zabawę. Zatarła się granica pomiędzy sceną a widownią, a nad całym parkingiem przed Zamkiem zaświeciło słońce – i to na niebie, jak również to w sercach słuchaczy. Publiczność długo nie chciała puścić muzyków ze sceny – bisom nie było końca.

Koncertową część Festiwalu Ethno Port przeplatały warsztaty muzyczne oraz spotkania przygotowane z myślą o najmłodszych festiwalowiczach. Uczestnicy mieli okazję do odkrywania tajników warsztatu muzycznego, pozwalających zmienić naturalne brzmienie tradycyjnych instrumentów w estetykę postrocka. Była także możliwość udziału w zabawie polegającej na rozpoznawaniu brzmień afrykańskich bębnów. Pejman Hadadi, instrumentalista z Iranu  poprowadził trzygodzinne warsztaty gry na tombaku (zarb), który jest uważany za główny instrument perkusyjny muzyki perskiej. Przybliżył również zagadnienie rytmu w tradycyjnej muzyce pochodzącej z tego regionu.

Bogaty program Ethno Portu uzupełniły pokazy filmowe. Publiczność miała okazję obejrzeć aż trzy obrazy: Youssou N’Dour – Miłość do muzyki w reżyserii Elizabeth Chai Vasarhelyi, Passione w reżyserii Johna Turturro oraz Ostatni Nomadzi w reżyserii Raúla de la Fuente.

Organizatorzy zastanawiali się, czy formuła festiwalu nie została wyczerpana. Zgodzę się jednak ze słowami, które na podsumowanie tegorocznego Ethno Portu powiedział Maciej Rychły – świat muzyki etno jest tak bogaty i tak różnorodny, że wystarczy artystów na kolejnych dwadzieścia edycji. Jednocześnie poznańska publiczność jest tak otwarta, że przez kilkanaście kolejnych Festiwali doceni muzyków z najdalszych zakątków świata. Nie pozostaje nic innego, jak rozpocząć oczekiwanie na 8. Edycję Festiwalu Ethno Port.