Ania Rusowicz - PrzebudzenieSurowa w brzmieniu i mało optymistyczna w warstwie tekstowej – tak najkrócej można zrecenzować najnowszy album Ani Rusowicz zatytułowany Przebudzenie. Krążek miał swoją premierę w listopadzie 2019 roku.

– Potrzebowałam dużo czasu żeby ta płyta powstała. Musiałam się przebudzić. Wprawdzie w tym czasie wydałam kilka okazjonalnych albumów więc nie próżnowałam. Żeby napisać tę płytę musiałam mentalnie i fizycznie odbyć podróż na drugi koniec świata – mówi o nowym albumie artystka.

Przebudzenie to dwanaście utworów utrzymanych w stylu big beat, który jest bliski Ani Rusowicz od zawsze. Surowe brzmienie gitar i mocne, rytmiczne uderzenia perkusji uzupełniają instrumenty dęte: saksofon , trąbka i puzon. Całość daje surowe, dość twarde brzmienie, tak charakterystyczne dla big beatu. Ale trudno mówić o nudzie, czy monotonii. Album Przebudzenie jest dość zróżnicowany, wpadający w ucho i pozostający w głowie na długo po zakończeniu słuchania. Piosenki nucą się same, a melodia „gra” w tyle głowy. Dodatkowym smaczkiem jest zaproszenie Pauliny Przybysz, którą możemy usłyszeć w utworze Przebudzenie.

Big beatowe, mocne i rytmiczne uderzenia przeplatają się z melodyjnym, tradycyjnym, nowoorleańskim bluesem, a całość dopełnia taneczny funk. To płyta dojrzała muzycznie, ale również tekstowo. Usłyszymy o trudnych relacjach damsko-męskich, o wymagających sytuacjach życiowych, o ludzkiej głupocie, ale i o tęsknocie za tym, co minęło, za smakami i zapachami beztroskiego dzieciństwa.  Jest tutaj równie dużo buntu – sprzeciwu wobec otaczającej rzeczywistości, którą wypełniają iluzja, zakłamanie i sztuczne relacje. Autorką większości tekstów jest sama Ania Rusowicz, chociaż znalazło się kilka niespodzianek. Paulina Przybysz nie tylko zaśpiewała na płycie, ale napisała również tekst do mocnej i utrzymanej w nieco mrocznej stylistyce piosenki Voodoo. Z kolei autorką tekstu utworu Baba jest Natalia Grosiak z zespołu Mikromusic.

Przebudzenie to mocna i ważna płyta. Inna, przede wszystkim pod względem stylistycznym od większości albumów dostępnych na polskim rynku. Ania Rusowicz od lat konsekwentnie podąża własną muzyczną drogą, unikając trendów, a pozostając wierną sobie. Pokazuje to kolejny album w jej dorobku artystycznym. Album, który jest przebudzeniem artystki, ale także próbą przebudzenia słuchaczy i zwrócenia im uwagi na rzeczy ważne.

– Jako 36 letnia kobieta dobrze opanowałam swój bunt, co nie oznacza, że nie dopuszczam go do głosu. Ta płyta to bunt przeciwko głupocie ludzkiej a przecież ponoć jesteśmy homo sapiens, więc otwórzmy oczy – mówi artystka.