Zakonnica w przebraniu,Tomasz Steciuk,Maciej Zaruski,Łukasz Kocur i Krzysztof Suszek,fot.Fotobueno (2)Od premiery Zakonnicy w przebraniu w Teatrze Muzycznym w Poznaniu minęło prawie pięć miesięcy, a spektakl wciąż cieszy się niesłabnącą popularnością. I ten fakt nikogo chyba nie dziwi – Zakonnica w przebraniu to jeden z najlepszych musicali wystawianych w Polsce w ciągu ostatnich lat. Duża w tym zasługa twórców: reżysera i jednocześnie autora przekładu Jacka Mikołajczyka, a także choreografki Eweliny Adamskiej-Porczyk, scenografa Grzegorza Policińskiego oraz Ilony Binarsch, która przygotowała kostiumy. Jednak o absolutnym sukcesie tej produkcji zadecydowali soliści wybrani podczas castingu i muzyka Alana Menkena.

Boska komedia z doskonałą obsadą i muzyką w stylu disco z lat siedemdziesiątych, oparta jest na popularnym filmie z niezapomnianą Whoopi Goldberg w roli tytułowej. Równie wyjątkowa w tej roli jest Olga Szomańska, która przez cały spektakl wywołuje uśmiech na twarzach widzów. Jednocześnie, solistka czaruje swoim mocnym głosem o oryginalnej, nieco rockowej barwie i zachwyca wyjątkowym talentem aktorskim. Jej postać jest tak prawdziwa, że oglądając spektakl, ma się nieodparte wrażenie przebywania za grubymi murami klasztoru. Równie wiarygodna jest Lucyna Winkel w roli Matki Przełożonej. O jej niezwykłym talencie aktorskim, szczególnie tym komediowym, poznańska publiczność przekonała się już podczas spektaklu Akompaniator. A jednak to, co aktorka zrobiła z rolą w musicalu Zakonnica w przebraniu wydaje się absolutnym mistrzostwem, a odgrywana przez nią postać na długo pozostaje w pamięci widzów.

Po drugiej stronie klasztornych murów pozostają, przynajmniej do pewnego momentu, bandyci i mordercy, czyli Curtis, Joey, TJ i Pablo. Pierwszy z nich jest nie tylko przywódcą tej przesympatycznej grupy przestępczej, ale również powodem, dla którego początkująca piosenkarka, Deloris van Cartier trafia do zakonu. Po tym jak stała się przypadkowym świadkiem morderstwa dokonanego przez Curtisa i jego ludzi, mężczyzna postanawia zabić kochankę. W ramach pomocy oferowanej przez policję, główna bohaterka zostaje wysłana do klasztoru. Matka Przełożona, chociaż bardzo niechętnie, znajduje dla niej miejsce w zakonnym chórze. Deloris w krótkim czasie zostaje dyrygentem i wprowadza do zespołu nowego ducha. Zamiast chwalić Pana nudnymi i smutnymi psalmami, postanawia ożywić kościół i cały zakon muzyką w stylu disco. Z jej efektów zadowolony jest nawet sam Ojciec O’Hara.

Na zadowoloną wygląda również teatralna publiczność, której wyjątkowo trudno jest usiedzieć w jednym miejscu. Nogi same rwą się do tańca, a ręce składają się do oklasków za każdym razem, kiedy na scenie pojawiają się Deloris van Cartier, zrozpaczona Matka Przełożona czy też przeurocza banda zbirów. Wśród tych ostatnich wyróżniają się obdarzony aksamitną barwą głosu, Krzysztof Żabka wcielający się w przywódcę bandy oraz Łukasz Kocur, czyli Pablo. Utwory Kiedy znajdę ją i Hej, siostro! utrzymane w rytmie disco z czasów największej popularności grupy Bee Gees oraz zmysłowy taniec pokazały, że ten młody solista zachwyca nie tylko swoim głębokim, niskim i wyjątkowym głosem, ale również talentem aktorskim i tanecznym. To zdecydowanie najsympatyczniejszy i najbardziej uroczy zbir na całym świecie, który każdego stróża prawa bez problemu przekonałby o swojej absolutnej niewinności.

Na duże uznanie zasługuje scena zbiorowa i mocno energetyczny taniec sióstr podczas utworu Weź mnie do nieba. Szczególnie kiedy spojrzy się na wymiary tej niewielkiej sceny, jaką dysponuje Teatr Muzyczny w Poznaniu. Nie po raz pierwszy twórcy spektaklu pokazali, że nawet na tak małej scenie można zdziałać cuda – trzeba tylko chcieć, a chcieć to móc. O tym, że można przekonują twórcy, soliści, chór i balet Teatru Muzycznego w Poznaniu. Zakonnica w przebraniu to nie jest kameralny spektakl, ale kolejny wielkoformatowy, przygotowany z dużym rozmachem musical, który zasługuje na najgłośniejsze brawa.

Jestem pewna, że ta produkcja będzie zachwycać publiczność jeszcze przez kilka sezonów. I to nie tylko tę poznańską, ale również widzów z innych miast, którzy coraz częściej zaglądają na tę małą rozmiarem, ale wielką duchem scenę przy ul. Niezłomnych.

[fot. Fotobueno]