Czas tęsknotyBedryczany to niewielka wieś położona niedaleko Drohobycza, w obwodzie lwowskim. W okresie od 1923 roku aż do zakończenia drugiej wojny światowej tereny te należały do Polski. Bedryczany to także rodzinna wieś Judyty Ochockiej, z domu Kowalewskiej, która po ślubie z Witoldem wyjechała do Warszawy. I nigdy już nie wróciła. Dwadzieścia lat później do Bedryczan przyjechał jej syn – Piotr Ochocki. Młody student architektury nie tylko pragnął odpocząć od wielkomiejskiego hałasu, ale przede wszystkim chciał zobaczyć rodzinne strony swojej zmarłej matki. W Bedryczanach pojawił się w sierpniu 1939 roku.

Był to niezwykle trudny czas dla mieszkańców niewielkiej wsi nad Bugiem. Życzliwość i tolerancja, które do tej pory jednoczyły mieszkańców Bedryczan nagle przerodziła się we wzajemną wrogość. Coraz częściej dochodziło do aktów przemocy, zarówno ze strony Polaków, jak i Ukraińców. Tym drugim towarzyszyło pragnienie wyzwolenia się spod wpływów Polski i stworzenie niepodległego państwa. W cieniu nadchodzącej wojny tworzyli zorganizowane, tajne ugrupowania nacjonalistyczne, gotowe do walki zbrojnej o wolność Ukrainy. Kolaborując z Hitlerem, przygotowywali plany ataku na polskich współmieszkańców wsi oraz miast, a także gromadzili broń w leśnych kryjówkach. Wojna miała być dla nich wybawieniem i jedyną drogą do uzyskania niepodległości.

W sierpniu 1939 roku sytuacja na południowo – wschodnich kresach Polski stawała się coraz bardziej napięta. Życzliwość ustąpiła miejsca wzajemnej niechęci i nienawiści, która przepełniała Ukraińców. Polakom towarzyszył strach i  lęk przed przyszłością. Podziały narodowościowe były coraz wyraźniejsze – nie tylko w większych miastach, ale również w małych wsiach. Nie inaczej było w Bedryczanach, w których wakacje 1939 roku spędzał Piotr Ochocki.

Urzeczony pozornym spokojem nadbużańskiej wsi postanowił odkryć wszystkie jej zakamarki, również te, w których Polacy byli nieproszonymi gośćmi. Zauroczony prawosławną cerkwią nie mógł powstrzymać się przed obejrzeniem jej wnętrza. Przekroczenie progu świątyni stało się dla młodego Ochockiego momentem zwrotnym w jego dotychczasowym życiu. Zwrócił na siebie uwagę nie tylko czujnych i szukających pretekstu do ataku Ukraińców, ale również młodej dziewczyny, Swietłany. Córka dowódcy miejscowych nacjonalistów zakochała się w Piotrze od pierwszego spojrzenia. I nie było to uczucie jednostronne. Niestety, ich miłość od początku nie miała szans na rozwinięcie. Ona była Ukrainką, on – niemile widzianym Polakiem z Warszawy. Musiały im wystarczyć przypadkowe spotkania i ukradkiem wymieniane spojrzenia. Lato dobiegło końca. Piotr Ochocki musiał wrócić do stolicy. Tuż przed wyjazdem obiecał Swietłanie, że wróci. Niestety, wybuch drugiej wojny światowej zmienił jego plany. Zmienił także krajobraz Bedryczan. Zmienił całe oblicze Wołynia.

Wybuch drugiej wojny światowej był znakiem dla ukraińskich nacjonalistów do ataku. Uzbrojeni w broń palną, ale również w widły, łopaty i inne sprzęty codziennego użytku napadali na polskie domy, gwałcili kobiety, mordowali dzieci. W drodze po wolność Ukrainy nie oszczędzali nikogo. Każdy Polak, nawet jeśli do tej pory był najbliższym sąsiadem, stał się wrogiem, którego trzeba było zabić. Nie oszczędzono nikogo. We wszystkich wsiach położonych nad Bugiem podpalano polskie domy i w okrutny sposób mordowano mieszkańców.

Wojna przerwała również rodzące się uczucie Swietłany i Piotra. On musiał wyjechać z kraju – najpierw na Węgry, później do Francji i do Wielkiej Brytanii, gdzie był szkolony w elitarnej jednostce wojskowej. Do Polski wrócił 25 marca 1942 roku jako podporucznik, członek 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Swietłana była w tym czasie sanitariuszką w polskim wojsku. Walczyła przeciw swoim rodakom, niosąc pomoc tym, którym udało się przeżyć atak ukraińskich oddziałów OUN. Widziała krzywdę, ból, śmierć i ogromną niesprawiedliwość, jaką niosły ze sobą wojna i dążenie do niepodległości.

Czy w obliczu okrutnej walki z wrogiem w sercach młodych kochanków było jeszcze miejsce na miłość? Czy uczucie, które zrodziło się latem 1939 roku miało szansę przetrwać długi czas rozłąki?

Bedryczany, jak podkreśla autor powieści Czas tęsknoty – Adrian Grzegorzewski, jest wsią fikcyjną, wymyśloną przez niego samego. Jest uosobieniem wielu wsi i małych miasteczek na Wołyniu, których ludność pochodzenia polskiego zginęła z rąk ukraińskich nacjonalistów. Fikcyjni są również bohaterowie powieści: Piotr Ochocki i Swietłana. Ich niespełnione uczucie i przerwany wojną związek był jednak codziennością ówczesnych dwudziestolatków.

Czas tęsknoty jest powieścią obyczajową, w której fakty historyczne stanowią jedynie tło. Nie znaczy to jednak, że wydarzenia opisane przez Adriana Grzegorzewskiego są wyłącznie wytworem wyobraźni autora. Książka w sposób interesujący i zwięzły ukazuje czytelnikowi trudną sytuację Polaków mieszkających na Wołyniu. Zarysowuje wydarzenia i działalność ukraińskich nacjonalistów w latach 1939-1942, których celem było spalenie polskich wsi i wymordowanie mieszkańców.

Czas tęsknoty  to powieść, którą czyta się jednym tchem. Powieść, która przerywa milczenie na temat Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów ukazując pełną brutalność podejmowanych przez nich działań. Powieść, która zestawia ze sobą śmierć i miłość, tęsknotę i rozpacz. Powieść, którą warto mieć w swojej domowej bibliotece.