plakat_NSTND-logaPrzedpremierowe pokazy filmów z najważniejszych europejskich festiwali, spotkania z twórcami, chodzony maraton filmowy, zwiedzanie poznańskich kin studyjnych i warsztaty dla dzieci. We wtorek zakończył się całkiem nowy festiwal Nic się tu nie dzieje.

„Nic tu się nie dzieje” to hasło bardzo popularne wśród poznańskich malkontentów. Kiedy rok temu organizatorzy Festiwalu Transatlantyk ogłosili przeprowadzkę do Łodzi, niezadowoleni miłośnicy dziesiątej muzy rozpętali burzę. Tymczasem okazało się, że nie potrzeba nam wielkich oscarowych nazwisk, aby z sukcesem zorganizować wydarzenie filmowe. Szefowie poznańskich kin studyjnych: Gosia Kuzdra, Ewa Kujawińska i Piotr Zakens zaproponowali poznaniakom festiwal o przekornej nazwie Nic się tu nie dzieje i udowodnili, że dzieje się całkiem dużo.

Przez pięć dni trwania wydarzenia, w seansach biletowanych uczestniczyło 4400 osób, w niebiletowanych 1000. Całość zainaugurował chodzony maraton filmowy Letnicy na mieście. Uczestnicy wydarzenia przemierzali Poznań, podążając za projekcjami filmowymi w Kinach Muza, Pałacowym i Rialto. Spacerowi i seansom towarzyszyły przekąski oraz konkurs na plażowy strój retro.

Bogaty program filmowy wypełniły pokazy przedpremierowe, kino nieme z muzyką graną na żywo oraz sekcja Neon, czyli obrazy fabularne i dokumentalne związane z życiem w dużych miastach. Wśród tytułów premierowych znalazły się między innymi Śmietanka towarzyska Woody’ego Allena, Komuna Thomasa Vinterberga, Argentyna, Argentyna Carlosa Saury, U pana Marsa bez zmian Dominika Molla, Belgica Felixa Van Groeningena, czy Fukushima. Moja miłość Doris Dörrie. Gośćmi specjalnymi Festiwalu byli reżyser Andrew Steggall, Robert Więckiewicz, Łukasz Grzegorzek i Bartek Świderski.

Ciekawym wydarzeniem był filmowy spacer po Poznaniu, podczas którego uczestnicy szukali filmów, postaci, kadrów i ujęć funkcjonujących w historii kina. Nic się tu nie dzieje stworzyło niepowtarzalną okazję do zajrzenia za kulisy poznańskich kin studyjnych. Można było zobaczyć zarówno klasyczne projektory na taśmę filmową, jak również te nowoczesne projektory cyfrowe.

Dla leniwych przygotowaną specjalną Leśną Polanę, które przez pięć dni ożywiała dziedziniec Kina Rialto. Na zielonej trawie i modnych leżakach można było schłodzić ciało, umysł i posłuchać muzyki. Wszystko oczywiście w przerwie między kolejnymi seansami, bo tych było naprawdę sporo. W bogatym i różnorodnym programie każdy widz znalazł coś dla siebie – i dobroduszny drań tęskniący za Dzikim Zachodem, i szukający motywacji lekarz, i zagubiony hipis, a nawet hipster oddający swe życie w ręce nowoczesnych technologii.

Nic się tu nie dzieje to wydarzenie ciekawe, obiecujące i, jak pokazali widzowie, bardzo potrzebne. Dziękujemy uczestnikom, gratulujemy organizatorom i czekamy na kolejną edycję wydarzenia  o tym przewrotnym tytule.