Po co psuć i tak już złą atmosferę (3)Na długo przed aresztowaniem Wojciecha Kroloppa, dyrygenta Poznańskiego Chóru Chłopięcego Polskie Słowiki, wiadomo było, że dopuszcza się czynów zabronionych. O nadmiernej miłości i czułości jaką obdarzał chórzystów wiedzieli radni, władze miasta, a także rodzice i niemal całe środowisko artystyczne w Poznaniu. Nikt nie powiedział głośno nawet jednego złego słowa, a niewygodną prawdę długo zamiatano pod dywan.

Po co psuć i tak już złą atmosferę – powtarzano. I taki też jest tytuł spektaklu przygotowanego przez Fundację Teatru Boto, który 8 i 9 grudnia zagościł na deskach Teatru Nowego w Poznaniu. Autorem tekstu jest Krzysztof Szekalski, który w najgłośniejszej poznańskiej aferze ostatnich dekad nie oszczędził absolutnie nikogo. Z teatralnego eksperymentu, który miał być zaledwie szkicem do portretu politycznych, biznesowych i kulturalnych elit Poznania, powstał bezkompromisowy spektakl. Niezwykle mocny w swoim przekazie.

Twórcy spektaklu analizują zachowanie rodziców, którzy doskonale wiedzieli o molestowaniu seksualnym nieletnich chórzystów, ale kierowały nimi inne priorytety niż dobro własnych dzieci. Zagraniczne wyjazdy, nauka języków obcych i międzynarodowa kariera, a także łatwo zarobione pieniądze przesłoniły oczy naprawdę. Smutną i bolesną, a przez lata owianą tajemnicą. Tylko co to za sekret, o którym wiedzą wszyscy, tylko każdy boi się mówić głośno?

Polskie Słowiki były chórem, który cieszył się dużą popularnością i uznaniem na zagranicznych scenach. Dzięki ich występom światowe media mówiły głośno o Poznaniu, co podnosiło rangę miasta. Stolica Wielkopolski stawała się ważnym ośrodkiem kulturalnym na mapie Europy. Wybuch skandalu związanego z osobą dyrygenta mogła tylko popsuć atmosferę jaka wytworzyła się wokół miasta. Stąd też długie milczenie wszystkich, którzy o molestowaniu seksualnym wiedzieli.

A jednak zmowa milczenia została przerwana, a Wojciech Krolopp – dobry wujek, jak go nazywali młodzi chórzyści, trafił na ławę oskarżonych. Nie przyznawał się do winy, próbując zmienić sposób myślenia sędziów, dziennikarzy i opinii publicznej. Co smutniejsze, bronili go rodzice skrzywdzonych dzieci. Dla nich skończyły się pieniądze, marzenia o sławie i zagraniczne tournée. Stali za dyrygentem murem i odrzucali, ich zdaniem, fałszywe oskarżenia rzucane pod adresem Wojciecha Kroloppa. Sąd wydał wyrok – skazujący, ale i to nie przeszkodziło rodzicom chórzystów stawać w obronie „niewinnego” dyrygenta.

Spektakl Po co psuć i tak już złą atmosferę doskonale buduje portret skrzywdzonych chłopców, ich rodziców oraz władz miasta, przez lata przymykających oko na krzywdę niewinnych dzieci. Sceną, która wzrusza, a jednocześnie oburza widza jest końcowy monolog. Pokazuje cynizm dyrygenta, który do samego końca przedstawiał siebie jako osobę niewinną, która nie wyrządziła nikomu żadnej krzywdy.

Uboga scenografia spektaklu podkreśliła jego warstwę tekstową. A ta okazała się niezwykle mocna, nacechowana skrajnymi emocjami i doskonale przekazana widzowi. Anna Kłos-Kleszczewska w roli zapatrzonej w dyrygenta matki była tak prawdziwa, że aż chciało się jej otworzyć oczy na skrywaną prawdę. Kobieta o niespełnionych ambicjach była w stanie poświęcić wszystko dla kariery syna, nawet jego dobro. Aktorka zachwycała nawet drobnymi gestami i mimiką. Podobnie jak pozostali aktorzy: Michał Czachor w roli dyrygenta, którego końcowy monolog na długo odebrał widzom głos, Mateusz Łasowski jako dumny ojciec i Sebastian Perdek wcielający się w molestowanego chórzystę.

Po co psuć i tak już złą atmosferę to spektakl odsłaniający kulisy jednej z największych afer Poznania. Pokazuje, że zamiatanie niewygodnych i kompromitujących sytuacji pod dywan, nie zagłuszy głosu prawdy. Prędzej czy później ujrzy ona światło dzienne – jeśli nie za pośrednictwem mediów i dziennikarzy, to przemówi głosem artystów. Tych, którzy nie boją się mówić o sprawach trudnych czy niewygodnych. Dowodem na to jest spektakl Fundacji Teatru Boto.

Gościem wtorkowego spektaklu był Marcin Kącki, dziennikarz i autor książki Maestro, wydanej w listopadzie 2013 roku. Debatę z udziałem Prezydenta Miasta Poznania Jacka Jaśkowiaka, widzów spektaklu oraz gości prowadził Adam Suwart.

[fot. Alicja Byzdra]