Mokradełko 2, zdjęcie z prób, fot. Dawid StubeWszystko jest tu nietypowe. Nietypowa wieś, w której prężnie działa biblioteka i ludzie czytają książki. Jest też nietypowa ofiara, Halszka Opfer, autorka jednej z najpoczytniejszych w Mokradełku lektur. Ofiara nie jest typowa, ponieważ nie cierpi w ciszy i samotności, lecz postanawia mówić. Mokradełko, przeniesiony na deski Teatru Nowego reportaż Katarzyny Surmiak-Domańskiej, to opowieść o tym, jak na przerwanie milczenia reaguje najbliższe otoczenie kobiety, której dzieciństwo zamieniono niegdyś w koszmar.

Najpierw pojawiła się autobiograficzna powieść Kato-Tata. Nie-pamiętnik, w którym ukrywająca się pod pseudonimem, Halszka Opfer postanowiła przerwać wieloletnie milczenie i opisać traumatyczne wspomnienia dwudziestu lat życia, podczas których była regularnie wykorzystywana i gwałcona przez własnego ojca. Po kilku latach dopisała ciąg dalszy historii – Monidło. Życie po Kato-Tacie. W mediach zawrzało, lecz zawrzało też w rodzinnej wsi autorki na Dolnym Śląsku. Najbliższe otoczenie Halszki oskarżyło ją o kłamstwo i oczernianie własnej rodziny. Tematem recepcji tych dwóch pozycji zainteresowała się Katarzyna Surmiak-Domańska, a owocem jej współpracy z Halszką i ich wspólną podróżą do matki autorki stało się Mokradełko – reportaż nominowany do Nagrody Nike.

Mokradełko 3, zdjęcie z prób, fot. Dawid StubeW przestrzeni teatralnej pierwszym elementem wprowadzającym widza w klimat sztuki jest muzyka – słodki, niewinny polski pop z lat 70-tych, który staje się tu swego rodzaju grą pozoru, podkreślającą tragizm i obrzydliwość tego, o czym za chwilę ma być mowa. Podobną rolę odgrywa scenografia – prosta klatka schodowa z kwiatkami doniczkowymi na schodach. Jest tak normalnie i codziennie, jak u sąsiada. Bo też tragedie rodzinne rozgrywają się  na co dzień tuż obok, w zwykłej przestrzeni, przy wtórze radiowych szlagierów.

Sztuka skoncentrowana zostaje wokół postaci dziennikarki prowadzącej rozmowy z kolejnymi osobami z najbliższego otoczenia Halszki – z teściową, sąsiadką, mężem, bratową czy w końcu, najważniejszą postacią – matką. Na spotkaniach z tą ostatnią często obecna jest także główna bohaterka, a prowadzone rozmowy stają się gorzką parodią, grą schematów i powierzchownych zachowań, walką o zrozumienie i przebaczenie w relacji, w której każda ze stron zapewnia o uczuciu, jednocześnie czując się ofiarą tej drugiej. Obsesyjna próba doprowadzenia do wyznania, przyznania prawdy i wytłumaczenia dlaczego matka była niemym świadkiem, który z cichym przyzwoleniem zgadzał się na koszmar, jaki pod wspólnym dachem zgotował córce ojciec, staje się główną osią kompozycyjną sztuki. Trudna, pełna niedomówień i półprawd relacja matka-córka zdaje się być najczarniejszym cieniem, który rzuca na obecne życie Halszki koszmarna przeszłość.

Mokradełko 4, zdjęcie z prób, fot. Dawid StubeMokradełko to nie tyle opowieść o ważnym problemie społecznym i tragicznej w skutkach zbrodni, jaką jest wykorzystywanie seksualne nieletnich, ale raczej opowieść o kondycji społeczeństwa, o mechanizmach jakie w nim zachodzą, o reakcjach, jakie wywołują w ludziach postawy nietypowe. Bo przerwanie milczenia, przełamanie tabu jawi się tu jako postawa nietypowa i wykluczająca jednostkę poza schemat typowej ofiary. Halszka, bohaterka, która mówi i to mówi o rzeczach niewygodnych, staje sią automatycznie w oczach ludzi kimś niegodnym współczucia, rządną sławy celebrytką, próbującą dorobić się na rodzinnej tragedii. Mokradełko to sztuka o relacjach międzyludzkich i o tym, jak powierzchownie i teatralnie są przez nas rozgrywane. Jak wspomniał reżyser Mikołaj Grabowski jest w tej sztuce coś z tragedii antycznej – bohater wrzucony w los, w tragiczną sytuację, nie ma z niej dobrego wyjścia. Każdy ruch, każda decyzja zdaje się być tą nieodpowiednią, a matryce zła powielają się, kopiują i nawarstwiają. Raz dokonane zło nigdy nie przestaje się mnożyć.

Załoga Teatru Nowego poradziła sobie w doskonały sposób z nieprostym, ale i niezwykle twórczym i oryginalnym zadaniem, jakim było przeniesienie tekstu reportażu na deski teatru. Mokradełko jest dobitne, wymowne i dopracowane, a zarazem dyskretne, nie wulgarne, nie pretensjonalne, bazujące na prostych, nie przekombinowanych formach przekazu. Ciężki, pełen gęstego napięcia klimat rozładowywany został humorem – gorzkim, ale koniecznym do strawienia emocjonalnie wyniszczającej tematyki. Wielkie brawa należą się także aktorkom, których gra była doskonale sugestywna, a postacie przez nie stworzone niezwykle naturalne, wiarygodne i „życiowe”. To z kolei zdaje się być dość przerażające, gdyż jest kolejnym dowodem na to, że do podobnych tragedii dochodzić może za ścianą, wśród podobnych nam „normalnych” ludzi. Pytanie tylko, czy kolejny ktoś odważy się przerwać milczenie.

[fot. Dawid Stube]