SpeakingConcert_BoleroBolero Ravela zna chyba każdy, nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy. Jest to jeden z tych utworów muzyki klasycznej, który wykorzystuje się dosłownie wszędzie – w filmach i spektaklach teatralnych, w reklamach, dzwonkach telefonów. Jest również przerabiany przez artystów z całego świata. A jednak nikt do końca nie wie, w jakich okolicznościach powstało Bolero, co wpłynęło na Ravela, gdy je komponował oraz jak zostało odebrane przez pierwszych słuchaczy. Tego wszystkiego Poznaniacy dowiedzieli się podczas sobotniego spotkania w ramach cyklu Speaking Concert.

Maurice Ravel był człowiekiem pochodzącym z wielokulturowej rodziny – ojciec miał szwedzkie pochodzenie, matka była Baskijką, urodził się we francuskiej części Kraju Basków, a studiował w Paryżu. Ale to właśnie hiszpańskie wpływy są najwyraźniej słyszalne w jego twórczości. Tworzył przy fortepianie, rozpisując następnie utwory na orkiestrę, przez co większość jego dzieł to utwory fortepianowe. Największą rozpoznawalność przyniosło mu jednak Bolero –  ludowy taniec hiszpański. Utwór skomponował na zamówienie tancerki Idy Rubinstein. To właśnie ona tańczyła podczas scenicznej premiery utworu, która w 1928 roku odbyła się w paryskiej Operze. Koncert okazał się całkowitą klęską. Specyficzna, powtarzalna konstrukcja dzieła była dla publiczności nie do przyjęcia, a kompozytora i artystów wygwizdano. Biorąc pod uwagę dzisiejszą popularność tej melodii, możemy śmiało stwierdzić, że ówcześni słuchacze nie poznali się na utworze Ravela, który w latach późniejszych podbił serca melomanów na całym świecie.

Sobotni wieczór w Auli UAM był podzielony na dwie części. Pierwsza – zdecydowanie bardziej spokojna, stanowiła długie wprowadzenie i zarys kontekstu twórczości Ravela. Marcin Sompoliński, dyrygent i pomysłodawca Speaking Concert, zabrał widzów w podróż przez Europę, opowiadając o ewolucji składu orkiestry, specyfice instrumentów smyczkowych oraz prezentując utwory, które mogły wpłynąć na kompozytora. Drugiej części wieczoru patronowała Hiszpania, a w szczególności jeden z jej południowych regionów – Andaluzja. A co kojarzy się nam z Andaluzją najbardziej? Flamenco! Na scenie pojawiła się para tancerzy, którzy ubrani w typowe dla tego tańca stroje, dali ognisty pokaz. Wprowadzenie elementu choreograficznego ożywiło publiczność, trochę znużoną pierwszą częścią koncertu.

Po energicznym tańcu nadszedł czas na punkt kulminacyjny – Bolero. Zanim jednak utwór wybrzmiał w całości, Marcin Sompoliński dokonał krótkiej prezentacji i analizy struktury utworu, którego powtarzalność tak znużyła pierwszych odbiorców. W Poznaniu nikt znudzony nie był. Wprost przeciwnie – z każdą minutą publiczność była coraz bardziej oczarowana muzyką. Finał koncertu trwał ponad 15 minut, a jednak słuchacze wciąż mieli ochotę na więcej. Owacjom nie było końca, a jednak muzycy nie dali się namówić na kolejny występ. Bisów niestety nie było.

Kolejny poznański Speaking Concert okazał się dużym sukcesem. I chociaż podczas pierwszej części można było usłyszeć głosy znużenia, druga część porwała wszystkich, nawet największych krytykantów.