Skarb heretykówW powieści Skarb heretyków Tom Knox oferuje czytelnikowi to, co w wielu przypadkach zdołało zachwycić liczne grono czytelników. Mamy tu grupę dość wyrazistych postaci zmagających się z rozmaitymi problemami, wartką akcję oraz jej liczne zwroty, a także kilka punktów kulminacyjnych. Ponadto czytelnik otrzymuje również zagadkę, tajemnicę i chęć jej odkrycia, zbrodnię, i poszukiwanie sprawcy. W książce Knoxa jest także atrakcyjne tło geograficzno-historyczne. Akcja toczy się między innymi we współczesnym Egipcie, chociaż nie da się uniknąć odwołania do starożytności. Zbiór wszystkich tych elementów składa się na dość przyjemną, jednak przewidywalną i – mimo iż miejscami wydumaną – mało zaskakującą powieść.

Zapytany przed lekturą Skarbu heretyków czytelnik o to, co łączy spalone słońcem egipskie pustynie, starożytne piramidy i tajemnicze podziemia z wietrznym kornwalijskim krajobrazem, wrzosowiskami i klifami, mógłby odpowiedzieć, że nic lub niewiele. Tom Knox, ukrywający się pod pseudonimem brytyjski pisarz, autor między innymi Sekretu Genezis i Biblii umarłych, stara się w swojej nowej powieści dowieść, iż punktów stycznych między tymi dwoma odległymi krainami jest bardzo wiele. Rozwija więc fabułę na dwóch – do pewnego czasu – niezależnych płaszczyznach. Pierwszą z nich jest Egipt, drugą – Anglia.

Wątek egipski rozpoczynają ostatnie dni życia Victora Sassona, uczonego żydowskiego pochodzenia, który poświęcił całe swoje życie zgłębianiu tajemnicy Skarbu z Sokar, tajemniczego, istotnego dla kultury judaizmu, manuskryptu. Po dość niebanalnej śmierci naukowca – zwłoki odnaleziono na pustyni z domniemanym skarbem w rękach – w ślad za nim rusza Ryan Harper, dawny student Sassona, obecnie człowiek po przejściach. Rozpoczyna się podróż przez wzburzony zamieszkami Egipt i starożytne tajemnice.

Tymczasem w Anglii trwają poszukiwania grupy satanistów, podejrzanych o zorganizowanie przerażającego rytuału, którego ofiarą padły dziesiątki kotów. Tym, którego poszukuje policja jest parającym się czarną magią następca brytyjskiego mistyka i zbrodniarza. Tropem budzącego grozę młodzieńca rusza Karen Trevithick, którą śledztwo dotyka bardzo osobiście.

Równolegle prowadzona fabuła zdaje się być największym atutem Skarbu heretyków. Zabieg ten dodaje akcji dynamizmu oraz intensywności; pozwala na swego rodzaju odetchnięcie od dusznych przestrzeni starożytnych podziemi i labiryntów, gorących pustyń i pełnego zgiełku Kairu. Przeplatanie wątków oraz przestrzenne podróże pomiędzy Egiptem a Wielką Brytanią stają się dobrym sposobem na budowanie napięcia i przerywanie akcji w chwili, w której dociera ona do punktu kulminacyjnego. Czytelnik napotyka na kolejne fabularne zawiłości, zwroty i zaskakujące rozwiązania. Nietrudno się domyślić, iż egipskie poszukiwanie skarbów i angielskie polowanie na groźnego satanistę-mistyka mają wspólną nić, która łączy te dwa światy i wszystkich bohaterów.

Umiejętne stopniowanie napięcia, żonglowanie wątkami i zwrotami akcji jest jednym z niewielu atutów powieści Knoxa. Powieść jest mało twórcza, wtórna i raczej przewidywalna. Bohaterowie skonstruowani są w sposób, który nadawać ma im nuty realności – każdy z nich ma określony rodzaj problemów, jest dotknięty przez los i doświadczony przykrymi wydarzeniami. Niemniej jednak, relacje, jakie się między nimi tworzą są uproszczone, mało zaskakujące i dość banalne. Wątek związany z mistycyzmem oraz magią wydaje się być wydumany, delikatnie naiwny, a jednocześnie dodaje książce „smaczku” i czyni ją, na swój sposób, atrakcyjną.

Skarb heretyków to książka jakich wiele. Nie zaskoczy, nie zmieni życia, lecz prawdopodobnie zadowoli tych czytelników, którzy od tego typu literatury oczekują właśnie pewnej stałości, niezmienności oraz harmonii pomiędzy wartkością akcji, intrygą, tajemnicą i ciekawym tłem historycznym. Może okaże się, że o starożytnym Egipcie nie napisano jeszcze wszystkiego, a bogactwo tej kultury jeszcze długo pozostanie pełną pisarskich inspiracji studnią bez dna?