Środowy wieczór w Poznaniu. Za oknem zimno, ciemno i pochmurno. Od czasu do czasu z nieba leje deszcz. Ale wystarczy zaledwie chwila, by znaleźć się w zupełnie innym świecie. Na scenie poznańskiego klubu Blue Note rozpoczyna się koncert prawdziwej gwiazdy, artysty przez duże „A”. Amerykanie mają Elvisa Presleya, Brytyjczycy mają the Beatles, a my – Polacy mamy Jego – Wojtka Kordę.

Jeden z czołowych wykonawców lat ’60 i ’70, solista zespołu Niebiesko – Czarni, z którym występował od roku 1964 aż do chwili rozwiązania formacji dwanaście lat później. Następnie, w duecie z Adą Rusowicz (prywatnie żoną) grał i śpiewał w duecie Ada – Korda i Horda.

Artysta był jednym ze współkompozytorów pierwszej polskiej rock – opery Naga, która swoją premierę miała w 1973 roku na deskach Teatru Muzycznego w Gdyni.

Na przestrzeni lat Wojtek Korda zdobył wiele nagród i wyróżnień muzycznych, wśród których wymienię tylko nagrodę Złotej Dziesiątki zdobytą na Festiwalu Muzycznych Talentów w Szczecinie, w roku 1962. Jest także laureatem Złotego Kamertonu (1991 rok) oraz Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu (1965r.).

Punktualnie o godzinie 20:00 na scenie pojawia się Przemysław Śledź, kompozytor, producent i gitarzysta od kilku lat współpracujący z Wojtkiem. Towarzyszy mu poznańska wokalistka, Magdalena Nowakowska. Artystka dysponuje głosem o wyjątkowo dużej skali, na koncertach doskonale łączy delikatne, wręcz liryczne śpiewanie z drapieżnym, rockowym brzmieniem. Jej wykonanie Roxanne, piosenki z repertuaru grupy the Police, zachwyca nawet najbardziej wymagającą publiczność.

Później jest już tylko goręcej i goręcej. Na scenie pojawia się On. Lirycznie, delikatnie, trochę swingując, z łezką wzruszenia w oku prezentuje dwa całkiem premierowe utwory: Mój świat niebiesko – czarnych oraz Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Obie piosenki stają się małą ale niezwykle piękną zapowiedzią nowej płyty wokalisty, która już za kilka miesięcy pojawi się na rynku muzycznym. Autorem tekstów dwóch premierowych utworów jest doskonały autor, producent muzyczny i dziennikarz radiowy, a prywatnie bliski przyjaciel Wojtka, Andrzej Kosmala. Jego obecność podczas środowego koncertu staje się idealnym pretekstem do wędrówki w czasie, do przywołania wspomnień z ostatnich czterech dekad, do uzupełnienia występu barwnymi anegdotami z lat ’60 i ’70.

Po krótkiej przerwie wybucha prawdziwa bomba. Andrzej Mikołajczak, Przemysław Śledź, Tomasz Dziubiński, Krzysztof Jarmużek i Marek Surdyk intonują Johnny B Good z repertuaru Chuck’a Berry. Atmosfera robi się naprawdę gorąca, a nogi same rwą się na parkiet. Koncert wypełniają standardy rock’n’rolla wyśpiewane wcześniej przez Elvisa Presleya i Jerry Lee Lewisa. Oczywiście, nie może zabraknąć największych przebojów z repertuaru Niebiesko – Czarnych; Powiedzie jej, Andrea Doria, Przyszedł do mnie blues, Na betonie kwiaty nie rosną czy Są takie łzy. Publiczność bawi się do późnych godzin wieczornych całkowicie zapominając o deszczu i o zimnie. Bo jak tu nie poddać się gorącej atmosferze, kiedy na scenie śpiewa niekwestionowany polski król rock and rolla…

DSCF0449_mini

fot. Oskar Jernas
(Polskie Towarzystwo Artystów, Autorów, Animatorów Kultury PTAAAK)