Aż trzy lata trzeba było czekać na nowy film Piotra Wereśniaka – reżysera takich hitów jak Och, Karol 2, Nie kłam, kochanie czy Zróbmy sobie wnuka. Wkręceni – nowy obraz reżysera to zabawna komedia sytuacyjna z barwnymi dialogami i doskonałą obsadą. W rolach głównych wystąpiła plejada polskich aktorów: Bartosz Opania, Piotr Adamczyk, Paweł Domagała, Kacper Kuszewski, Kamila Baar i Dominika Kluźniak.

Franczesko, Fikoł i Szyja znają się od zawsze. Razem pracują w Śląskiej Fabryce Samochodów i razem zostają z niej zwolnieni. Przytłoczeni sytuacją, w której się znaleźli postanawiają spędzić wyjątkowy weekend w stolicy. Luksusowy samochód, drogie garnitury, ekskluzywne kluby nocne i najdroższy hotel w całej Warszawie są tylko początkiem ich kłopotów. Największe problemy rozpoczynają się w drodze powrotnej do domu, kiedy w samochodzie brakuje paliwa, a portfele okazują się zupełnie puste. Trzej przyjaciele z przedszkola są zmuszeni przez los do przymusowego postoju w dość urokliwym, ale odległym od domu miejscu. Niespodziewanie ich wizytą zachwycone są lokalne władze, a sam prezydent miasta gotowy jest spełnić prawie każdą zachciankę trójki przyjaciół. Do czasu, kiedy nie okazuje się, że wbrew oczekiwaniom, nie są oni przedstawicielami niemieckich inwestorów, których się spodziewano w miasteczku. Niezręczna sytuacja nieuchronnie prowadzi do katastrofy.

I tu niestety, reżyserowi zabrakło pomysłu na zakończenie. O ile cały film jest zabawny i wywołuje uśmiech na twarzy widza, o tyle sam finał jest mało realistyczny i zbyt cukierkowy. Teza, że miłość zwycięża wszystko, pasowałaby bardziej do melodramatu niż do komedii pomyłek, w której o prawdziwej miłości powiedziano niewiele. Dla bohaterów mistyfikacji wszystko jest tylko i wyłącznie dobrą zabawą mającą poprawić nastrój po utracie pracy, aż nagle w końcowych scenach okazuje się, że niewinny flirt przeradza się w głęboką miłość. Takie zakończenie nie zaskakuje, a wręcz przeciwnie – sprawia, że cały film trochę traci na wartości.

Scenariusz filmu Wkręceni oparty jest na stereotypach mocno zakorzenionych w polskiej mentalności. Bogaty inwestor z Niemiec, który ma luksusowy, szybki samochód i gruby portfel staje się dla mieszkańców prowincji niemal bogiem. Prezydent miasta, urzędnicy a nawet lokalna policja poświęcają własną dumą, reputację, życie rodzinne aby gość z tzw. Zachodu czuł się jak w raju i nawet nie myślał o powrocie do domu. Tracenie głowy dla bogatego Niemca nie omija również samej żony prezydenta, jego córki i młodych dziewcząt z okolicy, które gotowe są zrobić wszystko, aby tylko zwrócić na siebie uwagę niezwykłych gości. Mam wrażenie, że stereotyp oparty na przeciwstawieniu sobie nieśmiałego mieszkańca prowincji z bogatym przybyszem z Zachodu jest w filmie pokazany w sposób mocno przerysowany. Ale to cecha charakterystyczna filmów Piotra Wereśniaka – podobny zabieg wykorzystano w komedii Zróbmy sobie wnuka.

Wkręceni to lekka komedia, w której zdecydowanie przeważają zabawne sytuacje, co sprawia, że widz częściej się uśmiecha niż ziewa znudzony. Nowy film Wereśniaka nie jest może arcydziełem gatunku, ale biorąc pod uwagę jakość polskich komedii ostatniego dziesięciolecia, zasługuje na całkiem przyzwoitą ocenę.

06fot. materiały promocyjne dystrybutora filmu – Interfilm