Bez powrotuNiebezpieczna, nieokiełznana i śmiercionośna, a jednocześnie piękna, majestatyczna, magnetyczna – Góra Gór, czyli K2, niższa jedynie od Everestu. O jej zdobyciu marzą himalaiści na całym świecie, ale niewielu miało odwagę i szczęście, aby ją pokonać. O jednej z takich wypraw na ten najpiękniejszy ośmiotysięcznik opowiada książka Grahama Bowleya, Bez powrotu. Życie i śmierć na K2 wydana w styczniu przez Wydawnictwo Czarne.

„Niekwestionowany suweren tej okolicy, olbrzymi i samotny, ukryty przed ludzkim wzrokiem za niezliczonymi łańcuchami górskimi, zazdrośnie strzeżony przez chmarę szczytów i chroniony przed inwazją przez ciągnące się kilometrami lodowce” – tak u progu XX wieku opisywał szczyt K2 książę Luigi Amadeo – Włoch, któremu udało się wejść na wysokość ponad sześciu tysięcy metrów.  Niemożliwe do pokonania, jego zdaniem, stromizny zniechęciły go do zdobywania szczytu i zmusiły do uznania wyższości natury nad człowiekiem. Tezę o niemożliwości wejścia na K2 obalili niemal pół wieku później – w 1954 roku, jego rodacy – Achille Compagnoni i Lino Lacedelli.

Już podczas pierwszej zakończonej sukcesem wyprawy na szczyt nie obyło się bez ofiar śmiertelnych. W obozie II założonym na wysokości 5900 metrów, na ostre zapalenie oskrzeli zmarł Mario Puchoz. Przez kolejne pięćdziesiąt lat góra pochłonęła kilkadziesiąt ludzkich istnień, stając się tym samym najniebezpieczniejszym do zdobycia ośmiotysięcznikiem, a jednak wciąż K2 pozostaje szczytem marzeń wielu himalaistów na całym świecie. Odpowiedzi na pytanie „Co pcha ludzi w ramiona tej śmiercionośnej góry?” szukał między innymi reporter Graham Bowley, przybliżając międzynarodową wyprawę na najwyższy szczyt Karakorum z 2008 roku.

To była jedna z tych wspinaczek, która pochłonęła najwięcej ludzkich istnień, bo aż jedenaście. Graham Bowley, z dokładnością reportera, podąża za wszystkimi członkami wyprawy oddając im głos, a jednocześnie walcząc wspólnie z nimi o przetrwanie w ekstremalnie trudnych warunkach. Niczego nie koloryzuje, nie przemilcza, nie analizuje – przybliża odczucia, emocje i cele wspinaczy, którzy latem 2008 roku postanowili zdobyć szczyt. Byli wśród nich zarówno doświadczeni himalaiści, jak i amatorzy wspinaczek wysokogórskich. Wszystkich, niezależnie od lat spędzonych w górach, narodowości i wieku łączył wspólny cel – wejść na szczyt i spojrzeć na rozległą panoramę Karakorum. „Było pięknie. Nie mógł w to uwierzyć. (…) Zrzucił plecak i podniósł ręce w geście zwycięstwa. (…) Zrobiło się już późno, ale na twarzy każdego z nich malowała się radość z wejścia na szczyt. Dołączyli do elitarnego klubu złożonego z niemal trzystu wspinaczy, którzy stanęli na wierzchołku K2.” – tak chwilę zdobycia szczytu zapamiętał jeden z członków ekipy holenderskiej. Oprócz nich tego dnia na szczycie stanęli też Francuz, Norwegowie, Koreańczycy, Irlandczyk. Po niemal dwudziestu godzinach wspinaczki, osiągnęli swój wymarzony cel, ale oprócz wysiłku związanego ze zdobywaniem góry i zachwytu nad jej pięknem, czekała ich jeszcze wędrówka w dół. Zejście w górach zawsze jest bardziej niebezpieczne niż droga w górę. Przekonali się o tym członkowie wyprawy z 2008 roku. Panująca wokół ciemność, spadek temperatury i zmęczenie okazały się niczym w porównaniu z siłą gór, która tego dnia dała o sobie znać ze zdwojoną mocą.

Graham Bowley, z niezwykłą dokładnością i jednocześnie dużym obiektywizmem opowiada o trudach nocnego zejścia z K2 i śmiercionośnej sile tej Góry Gór. Nikogo nie ocenia, a skupiając swoją uwagę na faktach pokazuje, jak wiele wysiłku potrzeba, aby spełnić marzenia. W swojej książce Bez powrotu, nie ucieka od trudnych decyzji, skrajnych emocji i śmierci, która czai się za każdym wierzchołkiem.

Jest to fabularyzowany dokument, który nie tylko opowiada historię wyprawy z 2008 roku widzianą oczami poszczególnych wspinaczy i kierowników wypraw, ale również pozwala zajrzeć w dusze alpinistów, którzy narażając własne zdrowie i życie wciąż pchają się w górę. Ryzykują, aby pokonać własne słabości i robią to z niezwykłą pasją. Ta książka pozwala czytelnikowi zrozumieć tę śmiercionośną pasję, w której nie ma czasu na żałobę.