Smutne piosenki - Dziki ogródPłyta pełna sprzeczności: zakorzeniona w muzyce międzywojennych klubów, a jednocześnie nowatorska na polskim rynku muzycznym; smutna, a jednak optymistyczna; niby jazzowa, ale romansująca z popem i elektroniką. Debiutancka płyta Smutnych Piosenek zatytułowana Dziki ogród to plątanina gatunków, nastrojów i tematów, w której każdy odnajduje coś dla siebie.

Poznański zespół Smutne Piosenki powstał w 2015 roku. W jego skład wchodzą: Iza Polit (wokal), Michał Ruksza (piano), Paulina Frąckowiak (bas, muzyka, teksty) oraz Jakub Szwarc (perkusja). Ich twórczość to nowa jakość na rynku muzycznym, określana jako „jazzowa poezja śpiewana”. Kilka miesięcy temu na rynku pojawił się ich debiutancki krążek zatytułowany Dziki ogród.

Trudna do zaklasyfikowania, wymykająca się wszelkim uogólnieniom gatunkowym. Najbliżej Smutnym Piosenkom do jazzu, ale na swojej debiutanckiej płycie dużo swingują, bujają słuchacza po to, by za chwilę dostarczyć mu nieco mocniejszych uderzeń perkusji. Nie brakuje też całkiem współczesnych elementów elektronicznych, które mogą zaskakiwać. Przewodnie są tutaj jednak instrumenty klawiszowe, za które odpowiada Michał Ruksza – utalentowany instrumentalista skłonny do improwizacji, których nie brakuje i na tej płycie. To one nadają płycie smaku i dominują w jazzowym brzmieniu zespołu.  

„Nie robię dobrego pierwszego wrażenia, Nie oszałamiam, nie onieśmielam, Perspektywa z czasem się zmienia, Zyskuję w świetle drugiego wejrzenia” – śpiewa wokalistka zespołu Iza Polit w utworze otwierającym cały album, Intro introwertyczne. I chyba te słowa najlepiej charakteryzują cały Dziki ogród. Przy pierwszym spotkaniu zaskakuje słuchacza tak bardzo, że nie wie on, czy spotkał właśnie kolejny pseudoambitny album, czy może arcydzieło. Dopiero kolejne spotkania z muzyką Smutnych Piosenek pokazują, że jest to bardzo dobrze zagrany zestaw ambitnych piosenek, które bardzo powoli kradną serce i duszę słuchacza.

Dziki ogród to album, który należy sączyć powoli, delektując się każdym dźwiękiem i słowem.