Bóg nie mieszka w HawanieWszechobecna muzyka, zmysłowy taniec, zadymione kluby, wolno płynące życie – Kubańczycy doskonale wiedzą jak radzić sobie z szarością dnia codziennego. Nawet w chwili, w której stracili cały dorobek swojego życia, a bieda puka do drzwi. Nikt ani nic nie są w stanie odebrać im muzyki… a ta właśnie daje największą radość życia.

Yasmina Khadra, czyli Mohammad Moulessehoul to algierski pisarz mieszkający na emigracji we Francji. Jego powieść Bóg nie mieszka w Hawanie zabiera czytelnika do kubańskich lokali wypełnionych muzyką. W jednym z nich gwiazdą wieczornych spotkań mieszkańców i turystów z całego świata był Don Fuego. Człowiek orkiestra, urodzony niemal na scenie elektryzował słuchaczy swoim niezwykłym głosem. Jak sam o sobie mówił, „jest uosobieniem własnych marzeń”. Muzyka była obecna w jego życiu jeszcze zanim przyszedł na świat. Będąc w łonie matki – utalentowanej chórzystki z Trynidadu, wsłuchiwał się w jej aksamitny śpiew. Jak wielu Kubańczyków, muzyka była jego całym życiem – najpiękniejszym i  najskuteczniejszym lekarstwem na wszelkie dolegliwości, tak ciała, jak i duszy.

Niestety, powolny upadek reżimu Fidela Castro wymusił nieplanowane i nieoczekiwane zmiany w jego życiu. Elegancki lokal, w którym spędzał każdy wieczór zmienił właściciela, co w konsekwencji doprowadziło do zwolnienia personelu, w tym również, rozkochanego w muzyce, Don Fuego. Dla króla rumby była to tragedia, którą trudno opisać. Zwolniony z pracy, pozbawiony sensu istnienia, zatopił się w leniwie płynącym życiu Hawan. Podczas jednej ze swoich wędrówek po złowrogim i wypełnionym biedą  mieście, poznał rudowłosą piękność – Mayensi. Dziewczynę, w której zakochał się bez pamięci i dla której gotowy był na każde poświęcenie. Niestety, jak to w życiu bywa – nic nie trwa wiecznie. Idylla została zagrożona tajemniczą przeszłością młodej dziewczyny.

Bóg nie mieszka w Hawanie to wolno płynąca akcja, oparta na muzyce, tańcu, zadymionych klubach, a jednocześnie ludziach pełnych emocji, wrażliwości i radości życia. Radości, dla której nie potrzeba wielkich pieniędzy czy luksusowych samochodów. Tę zaskakującą radość, która przejawia się nawet w najtrudniejszych chwilach życia, budują marzenia i wiara w lepsze jutro.

Powieść algierskiego pisarza jest wyprawą w nieznane zakamarki Hawany, nostalgiczną podróżą po ludzkich duszach, a jednocześnie tęsknotą za młodością, która minęła bezpowrotnie. A wszystko scala ona jedna – muzyka, która pomaga przetrwać niepowodzenia i przegania smutek.

Bóg nie mieszka w Hawanie może nie trzyma czytelnika w napięciu i nie zaskakuje fabułą, ale z pewnością przywraca wiarę w człowieka, uczy małych radości, które pozwalają przegonić szarość dnia codziennego. Powieść Khadry udowadnia, że pomimo przeciwności losu, zawsze należy marzyć i wierzyć w lepsze jutro.