Tydzień Kina Hiszpańskiego banerTegoroczny, siedemnasty już, Tydzień Kina Hiszpańskiego dobiegł końca. Jak co roku było trochę słonecznie, trochę mrocznie, czasem wesoło, czasem smutno i poważnie oraz wyjątkowo różnorodnie. Widzowie mogli obejrzeć zarówno lekkie, pozytywne i ciepłe komedie, trzymające w napięciu thrillery, filmy kostiumowe z silnie zarysowanym tłem historycznym, jak i solidną dawkę niezależnego kina autorskiego, czyli przegląd tego, co zadziało się w hiszpańskich kinach na przestrzeni ubiegłego roku. A – jak dowodzi festiwalowy program – zadziało się sporo i zadziało się dobrze.

Goszczące poznańską odsłonę festiwalu Kino Muza między 24 a 31 marca ściągało przed ekran rzesze fanów słonecznego południa, kultury iberyjskiej oraz dobrego kina. W ramach wydarzenia widzowie mieli okazję obejrzeć trzynaście różnorodnych filmów, pochodzących z różnych stron Hiszpanii, odmiennych gatunkowo, tematycznie, osadzonych zarówno we współczesności, jak i odnoszących się do konkretnych wydarzeń z historii kraju.

Festiwal otworzył thriller Raúla Arévalo Za późno na gniew. Film opowiada historię mężczyzny, który postanawia na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość grupie osób i zmierzyć się z nieopuszczającymi go od lat duchami przeszłości. Bohater wprowadza widza stopniowo w świat lokalnych kryminalistów i osiedlowych rzezimieszków o dalekim od kryształowości życiorysie. Niespieszny rozwój wydarzeń, spowolniona akcja ograniczona do kilku zaledwie punktów kulminacyjnych, zminimalizowana na rzecz wyostrzenia emocji, podkreślenia gęstej, ciężkiej atmosfery łączy film Arévalo z inną festiwalową propozycją, Daleko od morza Imanola Uribe. Młoda kobieta niespodziewanie spotyka na swojej drodze mordercę własnego ojca, który kilka dni wcześniej wyszedł na wolność. Obraz wykorzystuje znany schemat kata i ofiary oraz syndromu sztokholmskiego. Tutaj jednak role się odwracają. Ofiara zostaje katem, kat ofiarą, a bohaterowie, niczym naznaczeni fatum, skazani są na przegraną. W tematykę kryminalną wpisuje się także Człowiek o tysiącu twarzy Alberto Rodrigueza. Tutaj jednak ton opowieści jest już znacznie lżejszy, zahaczający o inteligentną komedię. Film w sposób niemal narracyjny, żonglując kolejnymi scenami, sytuacjami i błyskotliwymi komentarzami opowiada historię tajnego agenta hiszpańskiego rządu. W grę wchodzi polityka na najwyższych szczeblach, duże pieniądze, a także polski wątek w tle.

W programie tegorocznego Tygodnia Kina Hiszpańskiego nie zabrakło także klasycznych, lekkich komedii. Jedną z nich była Musimy porozmawiać Davida Serrano. Hiszpanie po raz kolejny udowodnili, że potrafią kręcić filmy, które są jednocześnie rozrywkowe, nieskomplikowane, zabawne, a przy tym bystre, pełne ciepłego humoru i specyficznej sympatii wobec człowieka. Tym razem do czynienia mamy z historią kobiety, która ma udane życie, wspaniałego narzeczonego, a do pełni szczęścia brakuje jej jedynie rozwodu. Kolejne przygody przekonują bohaterów, że nie wszystko wydaje się być takim, jakie jest, co wywołuje salwy śmiechu wśród kinowej publiczności.

Podczas festiwalu nie zabrakło także przykładów kina dalekiego od komediowej masowości i komercyjności. Za przykład hiszpańskiego kina autorskiego posłużyła produkcja Jonása Trueby Powrót do miłości. Zminimalizowana, ograniczona akcja skupia się na historii dwóch osób – widzowie poznają Manuelę i Olmo, parę, która 15 lat wcześniej znaczyła dla siebie bardzo dużo, a teraz spotyka się po raz pierwszy od tamtej pory. Przepełniony bardzo autentycznymi emocjami, skupiony głównie na dialogach oraz wszystkim tym, co pomyślane, a nie wypowiedziane, opowiada historię jednego wieczoru, a w kolejnej części – kilku dni z życia nastoletniej jeszcze pary. Piękna i smutna opowieść o życiu, dorosłości i wyborach mających wpływ na kolejne długie lata okraszona zostaje podkreślającą emocjonalną siłę wyrazu muzyką Rafaela Berrio.

Jednym z największych wydarzeń festiwalu były zdecydowanie Palmy w śniegu Fernando Gonzáleza Moliny. Oparty na powieści Luz Gabas pod tym samym tytułem obraz opowiada historię młodej dziewczyny, która wyrusza do Gwinei poznać historię swojej rodziny. Widz równolegle śledzi losy bohaterki oraz osadzoną kilkadziesiąt lat wstecz historię jej ojca i wujka oraz ostatnich lat panowania Hiszpanii w podległych jej dotychczas koloniach. Palmy w śniegu to głos w ważnym kolonialnym temacie, wciąż niewystarczająco skomentowanym przez hiszpańską kulturę, lecz przede wszystkim historia miłosna, pomimo delikatnej banalności, opowiedziana w sposób bardzo uniwersalny, klasyczny, wręcz wzorcowy, a w dodatku przepiękny wizualnie i wyjątkowo treściwy emocjonalnie. Próbę rozprawienia się z kolonialną przeszłością stanowi także produkcja Salvadora Calvo Ostatni Hiszpanie na Filipinach, przedstawiająca losy grupy żołnierzy, którzy zaciekle walczyli uzbrojeni za murami opuszczonego kościoła, nie dopuszczając do siebie myśli, że docierające do nich od tubylców informacje o rzekomym końcu wojny, hiszpańskiego panowania na Filipinach, upadku imperium są zgodne z prawdą.

17. Tydzień Kina Hiszpańskiego zabrał widzów w podróż po Hiszpanii – podróż w czasie i przestrzeni, podróż po obrazach, emocjach, opowieściach. Po raz kolejny północ i południe Europy okazały się być nie aż tak odległe, jak sugeruje mapa.

Kino Muza portal