Zachwyt, łzy wzruszenia i ciarki na plecach towarzyszyły widzom musicalu Jesus Christ Superstar, który został wystawiony w sobotę, w Hali Arena w Poznaniu. Po niemal trzydziestu latach Marek Piekarczyk, wokalista rockowej grupy TSA wcielający się w tytułową postać, powrócił do poznańskiej Areny, aby pokazać publiczności Jezusa – dojrzalszego, refleksyjnego, a jednocześnie bardziej samotnego, przerażonego nadchodzącą śmiercią i współodczuwającego. I niezmiennie – zachwycającego poznańską publiczność.

Sobotni spektakl był już drugim spotkaniem publiczności z inscenizacją przygotowaną przez Teatr Muzyczny w Poznaniu. W kwietniu 2016 roku widzowie mogli obejrzeć spektakl w reżyserii Sebastiana Gonciarza na INEA Stadionie, podczas uroczystych obchodów 1050-lecia Chrztu Polski. Niestety, niekorzystna akustyka miejsca, duża odległość widzów od sceny oraz trudne warunki pogodowe pozostawiły w publiczności niedosyt. Dobrze więc, że musical powrócił na scenę i w minioną sobotę zachwycił poznaniaków.

O ile na INEA Stadionie największe wrażenie wywoływał rozmach inscenizacji, o tyle w Arenie zachwycali soliści, chór, balet i orkiestra Teatru Muzycznego w Poznaniu. Zmniejszenie sceny z sześćdziesięciu do zaledwie szesnastu metrów i ukrycie muzyków za elementami scenografii, nie spowodowały zubożenia spektaklu i pozostały bez wpływu na odbiór całości. Balet, w doskonałych choreografiach autorstwa Pauliny Andrzejewskiej, idealnie wypełnił scenę, nie sprawiając przy tym wrażenia braku miejsca czy ścisku artystów. Wszystko było perfekcyjnie przygotowane i rozplanowane.

Spektakl zachwycał przede wszystkim wokalnie. Marek Piekarczyk w roli Jezusa nie do końca pogodzonego ze swoim losem, wzruszał do łez. Niezwykle prawdziwy na scenie i przejmujący, udowodnił, że jest artystą wszechstronnym – uzdolnionym wokalnie solistą, ale także doskonałym aktorem. Wydaje się, że rola Jesusa w musicalu Andrew Lloyda Webbera została stworzona właśnie dla niego. Równie mocno zachwycał urodzony na scenie Janusz Kruciński, wcielający się w postać Judasza. Najlepszy solista musicalowy w Polsce, a może i w całej Europie, z powodzeniem mógłby występować na największych scenach świata. Dysponujący wyjątkowo mocnym głosem, zachwycał również talentem aktorskim. Każda scena z jego udziałem była mistrzowskim pokazaniem najbardziej skrajnych emocji. Gesty, mimika twarzy, spojrzenia zabrały widza w świat perfekcji, wręcz doskonałości.

W rolę Marii Magdaleny wcieliła się Anna Lasota – najpiękniejszy sopran w Polsce. Solistka Teatru Muzycznego w Poznaniu zachwycała słuchaczy każdym dźwiękiem, przekazując ze sceny niewiarygodny wręcz ładunek emocjonalny. Postać samotnej i jednocześnie zakochanej Marii Magdaleny wywołała u widza współczucie, ogromną sympatię i zachwyt – przede wszystkim z uwagi na wyjątkowy talent wokalny. Utwór Jak mam go pokochać wywołał ciarki na plecach wielu widzów.

Na duże uznanie zasługuje cały zespół Teatru – od solistów, poprzez chór i balet, na orkiestrze pod kierownictwem Piotra Deptucha kończąc. Swoim głosami zachwycali Maciej Zaruski, Patryk Kośnicki, Tomasz Steciuk, Jarosław Patycki wcielający się w barwnego i bardzo współczesnego Króla Heroda oraz Łukasz Kocur, który rolą Kajfasza zadebiutował na scenie jako solista. I był to debiut niezwykle udany – swoim głosem czarował publiczność, zabierając ich w podróż do najczystszych, a zarazem najniższych dźwięków.

Jesus Christ Superstar przygotowane przez Teatr Muzyczny w Poznaniu to widowisko doskonałe, godne największych scen musicalowych na świecie. Powinno regularnie gościć zarówno na londyńskim West Endzie, jak i nowojorskim Broadway‘u.

[fot. Fotobueno]