Magiczne chwile, piękne wspomnienia i oryginalne dźwięki z całego świata – tak właśnie zostanie zapamiętany tegoroczny Ethno Port, który zakończył się w niedzielę późnym wieczorem. Na trzech scenach wystąpili artyści z Polski, Armenii, Turcji, Belgii, Pakistanu, Francji, Holandii, Indii, Rumunii, Egiptu, Gwinei, Włoch i Hiszpanii.

Ethno Port - baner

Wspólnym mianownikiem wszystkich występów na festiwalowych scenach było piękno zaklęte w dźwiękach – tych całkiem znanych i tych bardziej egzotycznych, odległych geograficznie. Był to jeden z tych festiwali, który stawia sobie za cel jakość wykonania, a nie ilość artystów prezentujących się przed publicznością. Każdy z czternastu koncertów był magiczny, wyjątkowy i niezwykły. Artyści zabrali słuchaczy w odległą podróż po najdalszych zakątkach świata, w których królowała muzyka zaklęta w dźwiękach poszczególnych instrumentów.

Ważnym elementem festiwalu było Małe Ethno, czyli działania skierowane do najmłodszych. W ramach oferty dla dzieci i młodzieży wykorzystano zebrany podczas poprzednich dwóch edycji Festiwalu, dorobek małych Ethnoreporterów. Do ich dyspozycji oddano prestiżową Salę Wystaw, która stała się nie tylko miejscem wystawy najciekawszych zdjęć dokumentujących festiwalowe sytuacje, ale również przestrzenią warsztatową dla młodych fotografów. Dzieci pracowały nad tematami skupionymi wokół różnorodności kultur, wielokulturowości i odmienności różnych stron świata. Filarem i głównym nurtem działań podczas warsztatów były spotkania wokół fotografii – po raz kolejny dzieci dokumentowały wydarzenia muzyczne i zakulisowe.

W tym roku kontynuowano również spotkania z wybitnymi opowiadaczami baśni i bajek pochodzących z różnych zakątków świata. Ilustrowane żywą muzyką opowieści przeniosły uczestników, zarówno tych najmłodszych, jak i nieco starszych w odległe krainy.

Bogaty program tegorocznej edycji Festiwalu uzupełniły warsztaty wokalne prowadzone przez śpiewaczkę Genowefę Lenarcik, Alexa Simu – rumuńskiego klarnecistę i kompozytora oraz zespół Lo Cor de La Plana, którego członkowie pokazali elementy starej tradycji wokalnej i rytmicznej pochodzącej z południa Francji.

Dziewiąta edycja festiwalu Ethno Port pokazała, że muzyka określana mianem world music jest nie tylko żywiołowa, oryginalna i porywająca, ale potrafi być również kontemplacyjna, refleksyjna, inspirująca i po prostu piękna. Trzy festiwalowe dni wypełniły się magiczną, niepowtarzalną atmosferą, która spowiła cały Zamek Cesarski w Poznaniu, a słuchacze zostali porwani do zupełnie innego świata i zaczarowani niepowtarzalnymi dźwiękami.

Tegoroczna odsłona najbardziej wyczekiwanego festiwalu w Poznaniu pokazała, że wartościami nadrzędnymi tego czerwcowego wydarzenia są piękno płynące z muzyki oraz otwartość na to, co inne, nieznane. Festiwalowe koncerty były naprawdę magiczne, a artyści wyjątkowi. Nie wiem tylko, czy Ethno Port nie zaczyna za bardzo skręcać w stronę wydarzenia skierowanego bardziej do melomanów, miłośników jazzu oraz muzyki klasycznej niż poszukujących oryginalnych dźwięków, dobrej zabawy i atmosfery towarzyszącej plenerowym festiwalom. Ale może właśnie w tej dbałości o jakość tkwi tajemnica sukcesu tego poznańskiego festiwalu?