Scena RoboczaTeatr, który nie schlebia, potrafi się droczyć, który formalnie i tematycznie bezustannie zaskakuje, eksperymentuje, poszukuje – krótko mówiąc – Scena Robocza. O symbolicznym pochowaniu starego i odczarowywaniu nowego rozmawiam z Adamem Ziajskim, kierownikiem artystycznym Sceny Roboczej.

Marta Łuczkowska: Scena Robocza to…

Adam Ziajski: To bardzo przyszłościowe i obiecujące miejsce dla teatru, dla Poznania i jego wizerunku, dla artystów, którym daje przestrzeń do twórczej pracy i dla nas – organizatorów.

Rozmawiamy siedząc w sali teatralnej w budynku byłego Kina Olimpia, do którego przeprowadza się Scena Robocza – czy oprócz siedziby zmieni się coś jeszcze – będzie nowy kierunek, nowe pomysły, nowa publiczność?

Po pierwsze będą nowe możliwości. Myślę, że jest to również intrygujący pretekst dla nowej publiczności, która może odkrywać ten budynek na nowo. Mam nadzieję, że będziemy pozyskiwać także nowych widzów. Za chwilę miną trzy lata odkąd Scena Robocza funkcjonuje i założone na początku cele są cały czas realizowane i osiągane. Teraz stajemy przed nowymi wyzwaniami. Wiele nowych elementów chcemy wprowadzić do stałego repertuaru, ale też poszerzyć pole działania. Mając na uwadze fakt, że jesteśmy na styku trzech wielkich dzielnic, chcemy odwołać się do naszego sąsiedztwa. W okresie letnim chcielibyśmy również realizować nasze pomysły na skwerze przed budynkiem.

Odwołując się do infrastruktury zapytam, co już udało się zrobić i czym na chwilę obecną dysponuje Scena Robocza?

Udało nam się tutaj zrealizować i premierę, i inaugurację. W weekend rozpoczęliśmy realizację stałego repertuaru. Udało nam się przygotować główną salę. Cała reszta, niestety, wciąż czeka na remont. Mamy problemy z ogrzewaniem i elektrycznością. Wprowadzamy się do pomieszczeń, które za chwilę mają być remontowane. Czekamy tylko na decyzje administracyjne wynikające z kłopotu, jaki ten budynek ma w sferze prawnej. Czeka zarządca, my czekamy, wykonawcy, którzy są już wyłonieni, pieniądze czekają…

… i czeka publiczność…

Publiczność też czeka. Mając tak cudowną salę, w której teraz siedzimy, potrzebujemy komfortu pracy. Dzisiaj jest osiem stopni ciepła na zewnątrz, a tutaj jest niestety dużo chłodniej. Dogrzewamy się jak możemy, ale to nie będzie możliwe w nieskończoność.

Jakie są najbliższe plany Sceny Roboczej? Jakie spektakle zostaną wystawione?

1 i 2 kwietnia odbędzie się kolejna premiera w ramach rezydencji. Teatr Fuzja zaprezentuje spektakl Szkłem i dymem pisane. Do końca roku zrealizujemy osiem premier, w czerwcu zaprezentujemy dwie z nich: Lecha Raczaka, naszego stałego rezydenta i zespołu zgromadzonego wokół Agnieszki Jakimiak. Do końca roku planujemy około stu wydarzeń – będą to spektakle, które dotychczas wyprodukowaliśmy i które budują nasz repertuar oraz spektakle przez nas zaproszone. Ponadto 23 marca rusza bardzo bogaty, różnorodny, interesujący program edukacyjny dla licealistów, który zwieńczy się dwoma premierami. Oprócz tego chcemy na stałe wprowadzić Dom Tańca jako element integrujący. Mam nadzieję, że uda nam się również wystartować z działaniami na skwerze przed Olimpią.

Czekają nas także poważne decyzje dotyczące infrastruktury. Do tej pory udało nam się wyposażyć salę w profesjonalną widownię na 92 miejsca. Dzięki grantom przyznanym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego planujemy zakupy w zakresie nagłośnienia i oświetlenia. Krótko mówiąc – Poznań zyskuje profesjonalną przestrzeń teatralną, która będzie służyła również edukacji i działaniom społecznym.

100 wydarzeń, w tym 8 premier – czy jest jakiś wspólny mianownik, który łączy wszystkie te działania?

Tak, tym mianownikiem jest Scena Robocza! Naszą największą siłą jest różnorodność, ponieważ te sto wydarzeń będzie realizowanych przez blisko dwadzieścia pięć lokalnych, i nie tylko, zespołów. To jest różnorodność stylistyczna i tematyczna. Za każdym razem pojawia się inny skład reżyserski, aktorski i techniczny. Żaden teatr w Poznaniu nie może zaoferować tak dużej różnorodności. Scena Robocza, jeśli pytamy o wspólny mianownik, to jest centrum rezydencji teatralnej, czyli przestrzeń, która daje środki finansowe, organizacyjne, techniczne, jak również całą obsługę administracyjno-promocyjną. Artyści, którzy nie mają swoich siedzib, nie mają stałych miejsc prezentacji mogą pracować właśnie tutaj. To myślenie spółdzielcze owocuje faktem, że żaden z tych zespołów indywidualnie nie jest w stanie zgromadzić swoim repertuarem stałej publiczności, ale wszyscy wspólnie możemy funkcjonować, przy wsparciu władz miejskich, ministerialnych i innych organizacji współpracujących.

U nas grają zespoły uznane na świecie, które mają za sobą dwadzieścia pięć lat funkcjonowania, a nie mają stałej siedziby, stałego finansowania. W ten sposób zagospodarowujemy ogromny potencjał i wyciągamy z niego to, co najbardziej wartościowe. Warto tutaj powiedzieć, że tylko w ubiegłym roku w Poznaniu, poza instytucjami publicznymi, ci artyści wyprodukowali 30 premier, zagrali 280 spektakli i pozyskali ponad półtora miliona złotych w różnych konkursach grantowych. To jest potężny potencjał, który systematyzujemy w Scenie Roboczej.

31 marca odbędzie się ostateczne pożegnanie starej Sceny Roboczej, przy ul. Grunwaldzkiej 55. Publiczność obejrzy spektakl Grabarz królów –  czy to będzie symboliczne pochowanie tamtej sceny?

To będzie tak samo symboliczne, jak symbolicznie zrobiliśmy inaugurację, podczas której odczarowaliśmy to miejsce w przepiękny, archaiczny sposób prezentując Mistrza Manole. To była legenda wyśpiewana, zagrana z trzewi. Odwołujemy się do takiej symboliki, ponieważ ja osobiście wierzę w rytuały, istotę symboli i znaczeń. Coś zamykamy, żeby coś otworzyć.

Po spektaklu Dom Tańca Poznań zaprosi publiczność na pożegnalną potańcówkę, czyli takie huczne, muzyczno-taneczne przejście ze starego do nowego.

To będzie ostatnia potańcówka w starych ścianach baraku, na którą serdecznie zapraszam. Wstęp jest wolny, a Domu Tańca Poznań i Jacka Hałasa nikomu przedstawiać nie trzeba.

23 marca rozpocznie się trzeci, a zarazem ostatni cykl spotkań edukacyjnych Wiem, co mówię, piszę, robię. Do kogo adresowane są spotkania i co będą – tym razem – robić uczestnicy?

Zaplanowaliśmy bardzo bogaty cykl spotkań i warsztatów dla licealistów. W trakcie tych spotkań będą mieli możliwość pracy z bardzo uznanymi artystami, poznając reżyserię, aktorstwo, taniec, scenografię, choreografię, kostiumy, happening. Chcemy, aby poznali szeroką paletę profesji związanych z teatrem, cały proces twórczy powstawania spektaklu w sposób lekki, przyjemny i twórczy tylko po to, aby w okresie wakacyjnym stworzyli swój własny spektakl. Sami będą robili scenografię, muzykę, kostiumy, sami w nim zagrają. Premiery z tego cyklu planujemy na wrzesień. Chcemy rozbudzić w tych młodych ludziach pasję i wyobraźnię. Chcemy również budować świadomych odbiorców kultury. Na koniec projektu zabierzemy wszystkich uczestników na zaprzyjaźniony festiwal, gdzie zderzymy ich z całkiem obcą publicznością. Ponadto, ci którzy przystąpią do tego programu i będą w nim uczestniczyli, otrzymają dodatkowy przywilej bezpłatnego oglądania wszystkich spektakli w Scenie Roboczej. Cały cykl jest bezpłatny, finansowany ze środków ministerialnych. Spotkanie organizacyjne dla licealistów odbędzie się 23 marca o godzinie 18:00 w Scenie Roboczej.

Na koniec porzućmy lokalne podwórko i zajrzyjmy do stolicy. 12 marca w Instytucie Teatralnym w Warszawie odbyło się spotkanie założycielskie Federacji Teatrów Niepublicznych – gratuluję nominacji na członka zarządu tej organizacji. Jaką misję i jakie zadania stawiacie Państwo przed sobą?

To jest niezwykle ważna inicjatywa. Do Federacji przystąpiły 42 teatry oraz podmioty wspierające. Tych podmiotów jest w Polsce około 300 i stanowią ważny element funkcjonowania kultury w kraju. Byłem zafascynowany zaangażowaniem i świadomością tego, jak ważne jest współdziałanie. Istotne jest to, aby mieć swoją branżową reprezentację nie tylko do rozmów z Ministerstwem, ale do wymiany myśli i idei. Wspólnie będziemy pracowali nad kodeksem dobrych praktyk. Chcielibyśmy stworzyć bardzo proste mechanizmy wsparcia dla tych organizacji. Najbliższe miesiące będą czasem przeprowadzania badań nad potrzebami, które powinny być realizowane w pierwszej kolejności. Ja stawiam na integrację, reprezentację wobec władz rządowych i stworzenie kodeksu dobrych praktyk.

Pozostaje mi życzyć powodzenia zarówno w działalności Federacji, jak również, a może przede wszystkim, w starej – nowej Scenie Roboczej.

Dziękuję. Mam nadzieję, że my nie stracimy wiary, miasto chęci, a publiczność ciekawości.